Koszykarska przyszłość Dwyane’a Wade’a pozostaje zagadką. Na parkiecie, czy nie, D-Wade to jednak nadal łakomy kąsek dla sponsorów i legenda koszykówki, zwłaszcza dla kibiców w Miami.

 

Z tym faktem od lat liczą się włodarze firmy Li-Ning – chińskiej marki produkującej m.in. obuwie koszykarskie, którzy kilka dni temu zaproponowali zawodnikowi dożywotnią umowę sponsorską.

W środę w Pekinie miała miejsce premiera najnowszego modelu obuwia sygnowanego nazwiskiem Wade’a: Way of Wade 7. To właśnie w tych okolicznościach jeden z najlepszych rzucających obrońców w historii NBA podpisał z chińską marką dożywotni kontrakt.

Konkretne warunki umowy nie są znane, możemy domyślać się jednak, że w grę wchodzą dziesiątki, o ile nie setki milionów dolarów, a Wade ma w umowie zapisany procent od sprzedaży każdego modelu. Po podpisaniu kontraktu powiedział:

To było coś czego potrzebowałem, by zbudować coś swojego. Właśnie to sobie założyłem. Słowo, wokół którego wszystko się kręci to dziedzictwo. Chcę zbudować to dla siebie i mojej rodziny. Po sześciu latach współpracy, świetnie jest być tu dzisiaj i ogłosić nową umowę.

(…)

Obie strony na tym skorzystają. Chcemy stworzyć coś wyjątkowego.

Ze strony dziennikarzy momentalnie pojawiło się pytanie o koszykarską przyszłość Flasha.

Na tym skupię się po powrocie z Chin. Teraz myślę o tym co jest ważne po koszykarskiej karierze. Cokolwiek wydarzy się na parkiecie, zostaje tam. Zrobiłem wszystko co mogłem, by znaleźć się w tym miejscu. Teraz staram się zrobić coś globalnie, czego nie dokonał nikt wcześniej. Koszykówka da sobie radę bez mnie. Swój powrót na parkiet przemyślę, gdy wrócę do USA.

Dożywotnia umowa ze sponsorem nie jest w NBA niczym nowym. Najsłynniejszy taki przypadek to rzecz jasna LeBron James i Nike. Dużo wcześniej, bo na początku XXI wieku, Allen Iverson podpisał podobną umowę z Reebokiem. Kontrakt z amerykańską firmą gwarantuje Allenowi 800 000 dolarów rocznie do końca życia, oraz…32 miliony, które zostaną wypłacone byłemu MVP, gdy ten skończy 55 lat w 2030 roku. Komu jak komu, ale Iversonowi te pieniądze na pewno się przydają.

Grzegorz Kordylas
fot. Li-Ning/Instagram
Czytaj także: Top 5: Najtrudniejsze rozstania XXI wieku