Przed meczem pomiędzy ekipami z Filadelfii i Detroit, Joel Embiid i Andre Drummond wymienili się pstryczkami w nos. Panowie robią to w charakterze żartu, ale na parkiecie żartów już nie było.

 

W kluczowym momencie pojedynku, Joel Embiid poprosił o piłkę i zaatakował Andre Drummonda. W efekcie środkowy Detroit Pistons złapał szósty faul i Joel w typowym dla siebie stylu postanowił pomachać mu na do widzenia. Trudno definitywnie stwierdzić, że Kameruńczyk wygrał tę rywalizację, ale ostatecznie Szóstki zwyciężył 108:103 i z bilansem 13-9 są tuż za czwartymi w tabeli Pistons. Embiid skończył mecz z linijką 25 punktów (7/21 FG, 11/12 FT) i 10 zbiórek.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

– Moim celem w tym meczu było wygranie tego pojedynku – przyznał po wszystkim środkowy Szóstek. – Powiedziałem moim kolegom, że [Drummond] zejdzie z parkietu przez sześć fauli i tak się stało. Ale to tylko zabawa. Po wszystkim uścisnęliśmy dłonie – dodał.

Embiid wymusił dwa ostatnie faule na Drummondzie w kluczowym momencie. Trafił po nich cztery rzuty wolne i dał Szóstkom prowadzenie 100:95 na przeszło dwie minuty przed końcem. Linijka Drummonda niektórym może się wydać bardziej imponująca. Środkowy w 35 minut zdobył 14 punktów, 11 zbiórek, 6 asyst, 5 przechwytów i blok. Po meczu trener Stan Van Gundy narzekał na to, że jego zespół rozegrał dwie różne połowy, a to nie wystarczy.

Zobacz także: Jest decyzja w sprawie Rose’a?
Michał Kajzerek
@mkajzerek