Philadelphia 76ers przejechała się po Houston Rokets jak walec. Wygrali 121:93. Osamotniony James Harden, nawet jeśli gra w ostatnich tygodniach koszykówkę z kosmosu,  nie wystarczył na rozwścieczonego Joela Embiida.

 

 

Zawodnicy Philadelphii mimo braku w swoich szeregach Jimmego Butlera przystąpili do meczu w bojowych nastrojach. Wciąż w pamięci mieli buzzer beatera jakiego wbił im Paul George w ostatnim meczu przegranym z Thunder. Szczególnie zmotywowany był Embiid. Od początku był agresywny i skuteczny. Poprowadził swój zespół do zwycięstwa notując 32 punkty, 14 zbiórek, 3 bloki i 2 przechwyty grając jedynie 26 minut ! Grał krótko bo właściwie nie musiał więcej. Od kiedy 76ers objęli prowadzenie na początku drugiej kwarty nie oddali go do końca. Pod koniec trzeciej kwarty, kiedy Houston Rockets przegrywali 30 oczkami było już po meczu.

Houston ma spory problem. Najpierw z ich wielkiego trio odpadł Chris Paul. Kontuzja ścięgna potrzyma go na ławce rezerwowych jeszcze parę tygodni. Potem odpadł Capella. Harden, aktualny król strzelców ligi robi co może. Przeciwko Philadelphii rzucił 37 punktów. Od dwóch miesięcy gra koszykówkę na poziomie, na którym nie ma żadnego innego gracza w NBA. Ten mecz był jego dwudziestym  z rzędu z przynajmniej 30 punktami !!   Jedynym innym graczem, który może pochwalić się podobnym osiągnięciem jest sam Wilt Chamberlain.

Pamiętajcie, że pod tym linkiem mamy dla Was kod na dodatkowe -20% na Nike.com!

Wielu zastanawia się ile pozostało w bateriach mocno eksploatowanego Hardena. Złośliwi twierdzą, że dużo bo Harden w obronie nie ruszy się dalej niż na metr, a w ataku albo rzuca za trzy albo szuka fauli na obrońcach. Jednak bez względu na to jak go oceniacie trzeba mu oddać, że właściwie samodzielnie utrzymuje swój zespół w walce o playoffy.

Co do samego meczu mimo jednostronnego przebiegu obfitował w walkę. Embiid wziął sobie na cel Hardena. W drugiej kwarcie w jednej z akcji zdecydował się na pomoc i podwojenie Hardena na obwodzie. Niestety albo nie zdążył albo celowo „przyciął” przebiegającego obok gracza Houston. Ostentacyjnie stanął nad leżącym pod nim Hardenem i w obu zawodnikach się zagotowało. Spięcie skończyło się faulami technicznymi po obu stronach.

W innej akcji poczęstował go blockiem, który długo będzie krążył w highlightsach NBA !

Coś Embiid ostatnio ma szczęście do wpadania na inne gwiazdy NBA. Mecz wcześniej „upolował” Westbrooka !

Fot:Alyshia Tsuiy USA Today
Tomasz  Kubień