Tego chyba się nikt nie spodziewał oprócz całych Helsinek. Najlepszy mecz pierwszego dnia EuroBasketu odbył się pomiędzy reprezentacjami Finlandii oraz Francji. Po dogrywce lepsi okazali się gospodarze niesienie wspaniałym dopingiem.

 

FINLANDIA – FRANCJA 86:84

STATYSTYKI

Finowe w pierwszych dwóch kwartach pokazali dwie twarze. Pierwszą wygrali 23:15, ale w drugiej zdobyli już tylko 9 punktów i pozwolili Les Bleus wrócić do rywalizacji. Spotkanie zrobiło się naprawdę zacięte. W drugiej połowie zespoły wymieniały się ciosami. Gospodarze opierali się na grze Petteri Koponena i Lauri Markkanena. Pierwszy to lider kadry, który jest jedną z najlepszych jedynek w Europie. Markkanen z kolei w tegorocznym drafcie został wybrany przez Chicago Bulls, co tylko podkreśla skalę jego talentu. Skończył mecz z dorobkiem 22 punktów oraz 7 zbiórek. Koponen dołożył 8 asyst.

Po czterech kwartach drużyny zatrzymał się na 72 punktach. Zatem do rozstrzygnięcia rywalizacji potrzebna była dogrywka. W niej lepsi okazali się Finowie sprawiając sporą niespodziankę. Mimo że są gospodarzem turnieju i mieli za sobą wsparcie znakomitych fanów, to jednak Francuzi teoretycznie wchodzili w mecz jako faworyt. Finowie pokazali bardzo dużo jakości w grze po obu stronach parkietu i potwierdzili, że do gry na własnym terenie są dobrze przygotowani. Najlepszym strzelcem zespołu trójkolorowych był Evan Fournier kończąc z dorobkiem 25 punktów. Francuzi rozczarowali dwa lata temu u siebie. Czy tym razem również zawiodą?

GRECJA – ISLANDIA 90:61

STATYSTYKI

Mecz bez większej historii. Grecy od samego startu byli o kilka klas lepsi od swojego kompletnie bezradnego rywala. Mimo że grali bez Giannisa Antetokounmpo, który ostatecznie został od gry w drużynie narodowej odsunięty. W zespole pozostał jednak jego brat – Tanasis. Grecy obronie Islandii rzucili 90 punktów, w tym 20 Nikosa Pappasa. Poziom gry Grecji, Francji i Finlandii zwiastuje sporo problemów dla reprezentacji Polski. Grecy swój test przejdą później, dzisiaj bez większych kłopotów doprowadzili zawody do końca. Na pewnym etapie wsparcia Giannisa na pewno zacznie im brakować.

Zobacz także: Dragon zieje ogniem!
fot. Ezra Shaw
Michał Kajzerek
@mkajzerek