Ben Simmons i spółka kontynuują zwycięską serię Philadelphii 76ers nawet bez udziału Joela Embiida. Wysoki powoli wraca do pełni sił po złamaniu kości oczodołu, ale nie musi się martwić szczególnie o formę swojego zespołu.

 

Poprzedniej nocy Filadelfia pokonała na własnym parkiecie Dallas Mavericks. To pierwszy sezon od 2001, w którym ekipa Szóstek dobiła do 50 zwycięstw. Patrząc na to, co działo się jeszcze kilka lat wstecz, aż trudno uwierzyć, jak dobrze radzi sobie zespół Bretta Browna. Trener jest w tym wszystkim postacią, która na sukces zasłużyła najbardziej. Od samego początku sterował statkiem, który w pierwszych latach sprawiał mnóstwo problemów i wymagał cierpliwości. W końcu – Szóstki do pierwszej rundy play-offów przystąpią z przewagą własnego parkietu!

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

To dopiero trzeci sezon z +50 wygranych Sixers od 1986 roku. Przy okazji zwycięstwa z Mavs, Szóstki zanotowały czternastą wygraną z rzędu. Wyrównali zatem trzeci najlepszy wynik bieżącego sezonu. Ponadto wyrównali najdłuższą serię w historii swojego zespołu. Na pierwszym miejscu jest osiemnastka, do której Sixers dobili w 1966. W meczach od 15 marca, Sixers znaleźli się w Top 4 ofensyw i Top 4 defensyw ligi. W trakcie sezonu rozwinęli skrzydła i z miesiąca na miesiąc stanowili dla rywali coraz większe zagrożenie.

Rotacja Browna jest połączeniem młodości z doświadczeniem. J.J. Redick świetnie znalazł swoje miejsce, a Marco Belinelli od niedawna zapewnia dodatkowy zastrzyk mocy z ławki rezerwowych. Dużo wartości zapewnia również Ersan Ilyasova. Człon skupia się jednak wokół Bena Simmonsa, Joela Embiida i Dario Saricia. Nadal nie wiadomo co stanie się z Markellem Fultzem. Trener Brown rzekomo nie podjął jeszcze decyzji o tym, czy skorzysta z rozgrywającego w swojej play-offowej rotacji. Tak czy inaczej dyspozycja Szóstek jest jedną z najlepszych historii tego sezonu.

Zobacz także: Znakomity Mitchell
fot. Rob Carr
@mkajzerek
Michał Kajzerek