Po słabym starcie do sezonu 2018/2019, Fred Hoiberg został zwolniony ze stanowiska pierwszego szkoleniowca Chicago Bulls. Wielu kibiców czekało na to już od paru lat. Bulls długo zwlekali, bo mieli nadzieję.

 

5-19 to bilans, który nie pozostawia cienia wątpliwości. Gar Forman i John Paxson postanowili działać i zrobili to poprzez zwolnienie Freda Hoiberga, który nie poradził sobie z obowiązkami. Wchodził do ligi jako dobrze zapowiadający się trener młodego pokolenia, ale próbował do NBA przenieść swoje łagodne nastawienie z NCAA, co spowodowało, że nie zyskał odpowiedniego szacunku ze strony graczy. Podczas całej przygody z Bykami zanotował bilans 115-155. Na tym jego kariera w najlepszej lidze świata najprawdopodobniej się zakończy.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Hoiberg wyleciał, a w jego miejsce Bulls desygnowali Jima Boylena, który – według informacji Adriana Wojnarowskiego – nie będzie trenerem tymczasowym, a zostanie z drużyną na stałe. To ciekawe rozwiązanie. Najwyraźniej Byki nie będą szukać nikogo na rynku, a od razu powierzą drużynę cenionemu w lidze i cenionemu w Chicago Boylenowi. Hoiberg nie miał do tego ręki, nowy head-coach zdaje się być lepiej dopasowany do swojego środowiska.

Zobacz także: Warriors tracą centra
fot. Mitchell Leff/Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek