Nie po to seria przenosi się z hali do hali, żeby załamywać ręce po przegranych meczach wyjazdowych. Nie o same porażki jednak tu chodzi. Oklahoma City Thunder nie mają pomysłu jak rozmontować defensywę Blazers. Frustracja wzięła górę w czwartej kwarcie, kiedy nikt nie był w stanie odwrócić losów meczu.

 

Oklahoma City Thunder – Portland Trail Blazers 94:114

Co gorsza, okazało się, że to nie kontuzja Paula George’a jest tu największym problemem. PG wrócił do żywych i widać było, że czuje się dużo bardziej komfortowo, choć nadal brakowało mu celności zza łuku, zwłaszcza w czwartej kwarcie. Ostatecznie trafił stamtąd 2 z 7 rzutów, a mecz zakończył z 27 punktami na koncie.

Jeśli chodzi o skuteczność z dystansu, to jeśli chcecie doprowadzić dziś kibica Thunder do szewskiej pasji, wystarczy poruszyć ten temat. Damian Lillard w pojedynkę trafił w tej serii tylko jedną trójkę mniej (9) niż cała drużyna z Oklahomy. W pewnym momencie czwartej kwarty Westbrook, Ferguson, George (kolejność przypadkowa) obijali obręcz jeden za drugim, jakby za trafienie spod kosza sędziowie nie naliczali im już punktów. Strzelanie z dystansu nie przyniosło rezultatów – Thunder zakończyli mecz na skuteczności 5/28.

Po drugiej stronie nie było takich problemów.

Blazers wkroczyli w play offy z rozstawieni z trójką, jednak po zeszłorocznej serii z Pelicans (0-4), mało kto spodziewał się po nich takiej dominacji. Damian Lillard (29pkt) i CJ McCollum (33pkt) raz za razem wykańczali defensywę Thunder na dziesiątki różnych sposobów. Żarty o ich nieudolności w play offs (ostatnia wygrana w fazie pucharowej przypada na 2016 rok) pomału idą w odstawkę. Przed nimi jednak sporo wysiłku, aby dokończyć robotę. Póki co, idzie im świetnie.

Przenosiny do Oklahoma City to już jednak zupełnie inna para kaloszy. Russell Westbrook, który zmaga się z ogromnymi problemami w ataku (13/37 z gry) nigdzie nie czuje się tak dobrze, jak we własnej hali. Co ciekawe, Thunder wygrali wszystkie 4 mecze sezonu regularnego przeciwko Portland. Sposób na ekipę Terry’ego Stottsa więc mają – trzeba tylko przypomnieć sobie jak go wykorzystać.

Game 3 w nocy z piątku na sobotę.

fot.  Zach Beeker/NBAE via Getty Images
Czytaj także: Wielki comeback Nuggets!