Damian Lillard wczorajszej nocy przyćmił wszystko, co widzieliśmy w NBA w trakcie tych play offów. W akcji eliminującej Oklahoma City Thunder oddał rzut z 11 metrów nad Paulem Georgem. Skrzydłowy Thunder przyznał po meczu, że…koniec końców decyzja Lillarda była zła, a rozgrywający Blazers miał szczęście.

 

To był zły, naprawdę zły rzut. Nie obchodzi mnie, co kto myśli. To był zły rzut. Ale hej, trafił go. Dlatego nikt nie powie, że ta decyzja była zła. Musimy z tym żyć.

Serio Paul?

Niemal 40% skuteczność przy rzutach z 10 metrów – to chore. Dame trafił z niemal tej samej odległości, z której Curry w pamiętnym meczu przeciwko Oklahoma City Thunder.

Russell Westbrook ma fatalnie wspomnienia z obu tych spotkań.

Skuteczność Lillarda z dystansu była w tej serii porażająca. Dame trafił 48% takich rzutów, a na konferencji prasowej przyznał, że ten ostatni oddał, ponieważ odległość była dla niego ,,komfortowa”.

Blazers czekają na rywala – po wczorajszym meczu bliżej do drugiej są zawodnicy Denver Nuggets. Nieważne która drużyna przejdzie dalej – podopieczni Terry’ego Stottsa są mentalnie bliżej Finałów Konferencji, niż kiedykolwiek w dotychczasowej karierze Lillarda.

Czytaj także: Znamy pary półfinałów Konferencji Wschodniej!