Nie często mamy okazję oglądać Giannisa Antetokounmpo w takim wydaniu. Choć do jego gry nie można mieć większych zastrzeżeń, Bucks przegrywają, więc i Grekowi od czasu do czasu puszczają nerwy. Przekonał się o tym asystent trenera – Sean Sweeney.

 

Mecz Bucks-Jazz. Gospodarze trafiają 18 trójek w meczu i lada moment przyczynią się do 9. porażki Milwaukee w tym sezonie. Po jednej z nieudanych akcji gości, Jason Kidd bierze czas, a jego asystent, Sean Sweeney, ma młodemu gwiazdorowi Bucks coś do powiedzenia. Coś, co najwyraźniej nie spodobało się Antetokounmpo.

“I will f—k you up” – Giannis to an assistant coach ?

A post shared by House of Highlights (@houseofhighlights) on

Cała sytuacja została jednak złagodzona już po meczu. W niedzielę Bucks odbyli normalny trening, podczas którego Giannis, wraz z paroma innymi kolegami z drużyny, rozmawiali i trenowali ze Sweeneyem, jakby nie pamiętając tego, co zdarzyło się dzień wcześniej.

Tak to robimy. Zawsze walczysz ze swoimi braćmi, to normalne. Sweeney zawsze mówi mi szczerą prawdę, a ja odwdzięczam mu się tym samym. Robimy to często, ale tym razem po prostu znalazło się to w telewizji. Ale między mną a nim jest wszystko ok. Kłócimy się, lecz koniec końców obaj chcemy wygrywać. Nie wiem czy w tej drużynie komukolwiek tak zależy na zwycięstwach jak Sweeney’owi, mi i trenerowi Kiddowi.

Tak całą sytuację skomentował Giannis. Cóż, każdy ma swoje metody współpracy.

Czytaj także: Gasol wściekły – co z tymi Grizzlies?