Tuż przed przerwą na All-Star Weekend, Milwaukee Bucks pozostawili po sobie wspaniałe wrażenie pokonując na wyjeździe Indiana Pacers. Podopieczni Mike’a Budenholzera mogą pochwalić się najlepszym bilansem w lidze i zawodnikiem, którego bardzo niewiele dzieli od pierwszej w karierze nagrody MVP.

 

Jeśli spojrzymy na popisy ofensywne Jamesa Hardena, który na przestrzeni niemal dwóch miesięcy notował średnio ponad 40 punktów na mecz, teoretycznie trudno wyobrazić sobie, by nagroda MVP nie trafiła w jego ręce po raz kolejny. Patrzymy w kierunku Oklahoma City i widzimy tam trzeciego kandydata – Paul George prowadzi Thunder do zwycięstwa za zwycięstwem, błyszcząc formą, której nie widzieliśmy u niego nawet za najlepszych czasów w Indianie.

Umówmy się – kandydatów do nagrody jest trzech i mało prawdopodobne, by ktokolwiek dołączył do rywalizacji na ostatniej prostej sezonu regularnego. Jeśli chodzi o Wschód – nie mamy wątpliwości. O koronę po Jamesie walczą Giannis i Kawhi Leonard i póki co Grek wyprzedza swojego rywala, będąc najlepszym zawodnikiem swojej Konferencji w tym sezonie. Po tym, jak Bucks pokonali na wyjeździe Pacers, Antetokounmpo zapytany został, czy trudno grało mu się przeciwko Thaddeusowi Youngowi – według wielu jednemu z nielicznych obrońców, którzy są w stanie powstrzymać Giannisa. Greek Freak nie do końca podziela tą opinię:

Dajcie spokój. Thaddeus Young to świetny facet, to przede wszystkim. Wyjątkowy zawodnik, kolega z drużyny, który nie odpuszcza. Nie chcę wyjść na aroganta, nie jestem taki, ale szczerze mówiąc nie widzę żadnego zawodnika, który mógłby mnie powstrzymać. To musi być cała drużyna. Muszą się komunikować, podwajać mnie. Kiedy wchodzę w pomalowane, mam obok siebie trzech graczy. To jedyna droga. Wszyscy muszą ze sobą współpracować, żeby powstrzymać mnie od moich zagrań – nie od zdobywania punktów, od wprowadzania zagrywek w życie. Wracając do Thaddeusa – to znakomity obrońca.

Young faktycznie nie dał rady powstrzymać gwiazdora Bucks. Nie udało się to także reszcie jego zespołu. Antetokounmpo zakończył mecz z Pacers z 33 punktami, 19 zbiórkami i 11 asystami. Triple-double w połączeniu z trudnym zwycięstwem sprawiło, że Giannis leci do Charlotte jako największa gwiazda Wschodu podczas All-Star Weekend.

Kwestię tego jak przełoży się forma Bucks i ich obecne miejsce w tabeli na wiosenne występy pozostawimy na inny tekst. Rok temu najlepsi na Wschodzie Raptors zostali odesłani z kwitkiem przez LeBrona. Inny zespół Mike’a Budenholzera, który aspiruje do miana Trenera Roku, Atlanta Hawks z sezonu 2014/2015, wygrała 60 meczów w sezonie tylko po to, by także James i jego Cavs rozprawili się z nimi w 4 meczach. Jamesa nie ma już na Wschodzie i to największa zmiana w porównaniu z latami poprzednimi. Są jednak 76ers, którzy ostatnimi ruchami transferowymi znacznie przyspieszyli swój proces. Są niezwykle utalentowani Celtics, dla których inny wynik niż Finały NBA będzie w tym sezonie porażką. Patrzymy jednak w stronę Bucks już nie tylko jako niespodziewanych liderów – raczej jako zespół, który po cichu wkradł się na szczyt dzięki twardej grze, współpracy, czwartej ofensywie i, uwaga, pierwszej defensywie w całej lidze.

No i dzięki Giannisowi.

Grzegorz Kordylas
fot. Stacy Revere
Czytaj także: IT zadebiutował w Denver!