Finlandia kończy Eurobasket! Włochy pokazały, że mecz można zakończyć już po pierwszej kwarcie i kontrolować resztę spotkania do ostatniego gwizdka.

STATYSTYKI

Można śmiało powiedzieć – Włochy dzięki bardzo dobrej pierwszej kwarcie odprawiły z kwitkiem świetnie spisującą się w tym turnieju Finlandię. Gracze Henrika Dettmana wyglądali kompletnie inaczej niż w meczach „polskiej” grupy A.

Należy również wspomnieć, iż odrobienie strat z pierwszych 10 minut (30 – 17 dla Włoch) nie było rzeczą niemożliwą do zrealizowania. Niestety Finowie niemiłosiernie pudłowali nawet z czystych pozycji. Wystarczy zajrzeć do pomeczowych statystyk i spojrzeć na liczbę oddanych rzutów – Włosi, żeby zdobyć 70 punktów, musieli oddać 53 rzuty, zaś Finlandia przy oddanych 62 rzutach z gry zdołała zdobyć 57 punktów. Oczywiście ta różnica wynika też od oddanych rzutów wolnych (Włochy 15/16, Finlandia 4/5), mimo to pokazuje, jak dużo szans mieli w tym meczu Finowie, by zbliżyć się do przeciwnika.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

W drugiej połowie Finlandia nieco poprawiła swoją grę. Wygrywając trzecią „ćwiartkę” (13 – 10) rozpędzeni Finowi chcieli w czwartej kwarcie odrobić straty i po raz kolejny w tym turnieju doprowadzić do emocjonującej końcówki. Ten zryw w wykonaniu Finów to w znacznej mierze była to zasługa słabszego momentu w grzech Włoch.

Zawodnicy Etorre Messiny mieli olbrzymie kłopoty, by znaleźć rytm w ofensywie, co skrzętnie wykorzystywał przeciwnik Polski z fazy grupowej. Jednak ten zryw był zbyt mały, by zagrozić Włochom, którzy w ostatnich 3 minutach czwartej kwarty poprawili swoją grę w obronie, nie dając sobie wydrzeć zwycięstwa i tym samym awansu do ćwierćfinałów Eurobasketu 2017.

Najwięcej punktów w tym meczu zdobył Marco Belinelli, który był “on fire” w rzutach zza łuku. Lider kadry Włoch zdobył 22 punkty z czego tylko raz trafił za dwa punkty. Z dziewięciu rzutów oddanych przez Belinelliego aż osiem było rzutami trzypunktowymi (5/8 3pt – 62.5%).

Włochy w następnej fazie rozgrywek zagrają ze zwycięzcą jutrzejszego meczu Serbia-Węgry.

Zobacz także: Nando De Colo pudłuje najważniejszy rzut!
fot. FIBA
Michał Górny