Początek tego meczu układał się dla Washington Wizards wręcz znakomicie. 16:0 sprawiło, że TD Garden zaczęło ze zniecierpliwieniem oczekiwać pierwszych punktów swojego zespołu. Marcin Gortat był główną postacią tej znakomitej serii.

 

Polski środkowy zaczął mecz od naprawdę mocnego uderzenia. Zbierał, zdobywał punkty, asystował i – jak to ma w zwyczaju – stawiał solidne zasłony, na których jego koledzy opierali swoją produktywność. Washington Wizards demolowali Boston Celtics i bardzo szybko wyszli na dwucyfrowe prowadzenie. Marcin Gortat znów przypominał zawodnika, jakim był w pierwszych meczach serii z Atlantą Hawks. Wówczas dwa pierwsze mecze skończył łącznie z 28 punktami i 20 zbiórkami. Wizards dobrze egzekwowali i dobrze bronili.

Jednak już w drugiej kwarcie podopieczni Brada Stevensa odzyskali grunt pod nogami, sukcesywnie zmniejszając stratę. Jeszcze w pierwszej kwarcie ze stratą zęba musiał się pogodzić Isaiah Thomas. W jednej z akcji ofensywnych został nieumyślnie uderzony z łokcia i kamera uchwyciła moment, jak ząb wypada mu z buzi. Thomas podniósł go z ziemi i zmierzając w kierunku ławki rezerwowych przyznał – “straciłem właśnie zęba…”. Odpowiedział jednak dwoma trójkami z rzędu. Decydującą dla losów pojedynku była kwarta numer trzy. Brad Stevens wygrał tutaj bezpośrednią rywalizację ze Scottem Brooksem.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Mówi się, że trzecia kwarta jest kwartą trenerów. Celtics wygrali ją 36:16 pokonując Wizards w każdym elemencie gry. Znakomicie wykorzystywali penetrację z odrzuceniem do strzelców, natomiast Al Horford zdominował wysokich Wizards w pick-and-rollu i walce pod koszem. Marcin w międzyczasie spudłował kilka rzutów, tracąc rytm z początku meczu. Jeszcze w pierwszej połowie goście z DC stracili Markieffa Morrisa z powodu kontuzji kostki, ale silny skrzydłowy zaraz po meczu przyznał, że będzie gotowy pomóc swoim kolegom w spotkaniu rewanżowym w TD Garden.

Gortat w 39 minut zanotował 16 punktów, 13 zbiórek, 4 asysty, przechwyt i blok. Trafił 7/13 z gry. Horford był z kolei bliski triple-double – 21 oczek (10/13 FG), 9 zbiórek, 10 asyst i blok. Najlepszym strzelcem zwycięzców był Thomas po raz trzeci w tych play-offach kończąc z dorobkiem 33 punktów (11/23 FG, 5/11 3PT, 6/7 FT) i 9 asyst. Dla Wiz 27 punktów z 20 rzutów Bradleya Beala i 20 oczek, 16 asyst (!) Johna Walla. W ostatnich 12 minutach Wizard z dwucyfrowej straty zrobili już -3 po heroicznych akcjach Bojana Bogdanovicia, ale Celtics mieli w nogach jeszcze jeden run, którym zamknęli rywalizację.

Zobacz także: Carter powalczy o mistrzostwo?
fot. Twitter.com/Celtics
Michał Kajzerek
@mkajzerek