,,Kiedy wołają moje imię, zawsze będę gotowy. Kiedy wejdę na parkiet, zrobię wszystko, by trener nie chciał mnie z niego ściągać.”. Jeśli jest ktoś, kogo brakowało nam w tym zwariowanym sezonie do pełni szczęścia, jest to właśnie Isaiah Thomas. Po kolejnej przedłużającej się rehabilitacji IT zadebiutował w barwach Nuggets i dał o sobie znać kibicom w Pepsi Center.

 

Thomas nie musiał starać się, by kibice w Denver go pokochali. Kiedy tylko wstał z ławki otrzymał owację na stojąco od przeszło 19 tysięcy kibiców. Utrzymanie tej sympatii będzie wymagało wielu trafionych rzutów. Na szczęście mimo długiej przerwy, IT nie zapomniał jak to się robi.

Nuggets pokonali po znakomitym meczu Sacramento Kings 120:118, a bohaterem spotkania był Nikola Jokic. Serb skompletował swoje 25. triple-double w karierze z 20 punktami, 18 zbiórkami i 11 asystami, a co najważniejsze – trafił rzut na wagę zwycięstwa. A właściwie dobił własną, niecelną próbę:

Trener Michael Malone całe zdarzenie oglądał z szatni – już w pierwszej połowie sędziowie wyrzucili go z parkietu.

Co do powiedzenia o swoim powrocie miał tytułowy bohater? Za Denver Post:

Mam cel, który chcę osiągnąć. Chcę być jednym z najlepszych zawodników, którzy kiedykolwiek biegali po parkiecie. Nie istnieje dla mnie rezygnacja. To wszystko to po prostu część mojej historii.

Thomas przyznał, że rok temu, grając jeszcze w barwach Cleveland Cavaliers, zbyt szybko zdecydował się na powrót:

Rok temu bardzo chciałem wrócić na parkiet i robić wszystko od pierwszego dnia, teraz to się nie zdarzy. Byłem poza grą jeszcze dłużej niż w zeszłym roku więc mam zamiar być bardzo cierpliwym w stosunku do mojego ciała. Również w stosunku do mojej gry – wiem, że powrót do formy zajmie mi chwilę. Dotarcie na poziom MVP zajęło mi wiele lat. Teraz chwilę zajmie mi zanim znów na niego wejdę i poczuję się jak ten sam zawodnik.

Czy wpasuje się w system gry Nuggets?

Moją pracą nie jest wpasowywanie się, tylko branie odpowiedzialności, nie ważne w jakiej drużynie gram. Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby otrzymać minuty na parkiecie i będę grał, by wygrać i pomóc mojej drużynie wejść na wyższy poziom.

Ok IT, my również jesteśmy gotowi.

Grzegorz Kordylas
fot. AP
Czytaj także: Siakam z rekordem kariery!