Szkoleniowiec San Antonio Spurs to jedna z największych postaci w historii sportu. Nie powinniśmy mieć co do tego wątpliwości. Tylko garstka potrafiła przez kilkadziesiąt lat rywalizować na zbliżonym poziomie, cały czas trzymając swój zespół w ryzach.

 

W ostatnim czasie ekipa z Teksasu zaczęła wygrywać, prezentując znacznie więcej efektywności zarówno w ataku, jak i w obronie. Sytuacja nadal jest trudna, ale w Teksasie zapanowało więcej optymizmu. Spurs nie mają w tym sezonie porażającej rotacji. DeMar DeRozan i LaMarcus Aldridge muszą sprawdzać się w wielu rolach, by cała machina działała tak, jak powinna. Największy kłopot drużyna ma na pozycji rozgrywającego, gdzie drygować maił DeJounte Murray, ale kontuzja wykluczyła go z gry na cały sezon 2018/2019. Sezon, który dla wychowanka Washington miał być przełomowym. W takim razie, jak Popovich sprawił, że zupełnie nowa drużyna w końcu zaczęła przejawiać więcej regularności?

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Jeden z dziennikarzy spytał Popa, dlaczego ten na etapie wczesnych porażek nie sprawiał wrażenia sfrustrowanego.

– Uznałem, że zespół, który w 2/3 jest nowy, potrzebuje przede wszystkim cierpliwości – mówi Pop. – Nie mogłem oczekiwać, że od razu złapią rytm i zrozumieją swoje potrzeby. Dlatego wiedziałem, że cierpliwość jest pierwszym krokiem do zbudowania pewności siebie tej grupy. Jeśli oczekujesz czegoś już teraz, to nie zadziała. Zaszkodzi pewności siebie.

Gregg. Popovich.

Zobacz także: Tym razem LBJ przesadził
fot. Thearon W. Henderson
Michał Kajzerek
@mkajzerek