Steve Ballmer nie mógł liczyć na serdeczny uścisk dłoni Blake’a Griffina. Właściciel Los Angeles Clippers wyciągnął do niego rękę, ale Blake szybko uciekł do szatni udając, że nie widzi Ballmera. Potem poprowadził Detroit Pistons do wygranej.

 

To był pierwszy mecz Blake’a Griffina przeciwko Los Angeles Clippers w Staples Center od transferu niemalże rok temu. Detroit Pistons grają słabo i w zasadzie tylko Blake Griffin może ich uratować. Zatem Griffin wziął poprzedniej nocy drużynę na własne barki i poprowadził ją do zwycięstwa 109:104. Kibice w Staples Center przywitali go owacjami. W pierwszej kwarcie Clippers puścili tzw. video-tribute dla Blake’a. Ten za gest podziękował, ale nie miał zamiaru dawać LAC jakiejkolwiek taryfy ulgowej. Wręcz przeciwnie. Bardzo szybko złapał rytm i był problemem, z którym defensywa Clippers nie mogła sobie poradzić.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

W trzeciej kwarcie Pistons prowadzili już 16 punktami, ale run 17:7 i trójka Lou Williamsa na niespełna 5 minut przed końcem doprowadziła do remisu 97:97. Dystans ponownie pozwoliły Pistons złapać dwie trójki Reggiego Bullocka. Tego już ekipa Dwane’a Caseya nie wypuściła. Griffin spędził na parkiecie 40 minut i w tym czasie zanotował na swoje konto 44 punkty (13/23 FG, 5/13 3PT, 13/14 FT), 8 zbiórek, 5 asyst, 3 przechwyty i blok. Zyskał rzecz jasna dodatkową motywację, więc dwoił się i troił, by tylko pokazać swojej byłej drużynie jak wielki popełniła błąd rezygnując z jego pomocy.

Zobacz także: Curry w historycznej trójce
fot. theathletic.com
Michał Kajzerek
@mkajzerek