James Harden tworzy historię. W każdym z 31 ostatnich spotkań rzucał minimum 30 oczek, czym wyrównał drugi najlepszy taki streak w historii NBA. Podczas Weekendu Gwiazd znalazł chwilę, by porozmawiać z Rachel Nichols i opowiedzieć jej o tym, że statystyki indywidualne wcale nie są tym, na co patrzy w pierwszej kolejnośći.

 

Rockets wygrali 21 z owych 31 meczów. Zanim Harden rozpoczął streak, ich bilans był na minusie, a 21 wygranych w trakcie trwania tej serii robi wrażenie tym bardziej, że w 18 meczach zabrakło Chrisa Paula, a w 15 – Clinta Capeli.

Nic więc dziwnego, że MVP minionego sezonu musiał wziąć odpowiedzialność na swoje barki. Jak sam przyznał, to dobro drużyny liczy się przede wszystkim, nawet jeśli jego gra przypomina czasami pojedynek jeden na pięciu.

Mój streak to faktycznie coś niesamowitego, ale to nie przypadek, że wydarzył się w tym momencie – wpłynęła na to cała sytuacja. Przydarzyły się kontuzje, absencje i tego typu rzeczy. Więc moja seria była naturalną koleją rzeczy, a stała się bardzo głośnym tematem. Szczerze mówiąc, mimo tego nie myślę o tym zbyt intensywnie. To raczej coś, co robię, by pomóc nam wygrać mecz.

Oczywiście nawet wyrównywanie osiągnięć Wilta Chamberlaina nie sprawia, że nie dotyczy cię krytyka. Notując średnio 41 punktów i oddając ponad 27 rzutów na mecz, Harden doczekał się jej nie tylko ze strony kibiców, ale także byłych zawodników NBA. Na początku lutego Kobe Bryant pochwalił Jamesa za ,,fantastyczną robotę, którą wielu stara się umniejszyć, choć to wybitne osiągnięcie”, jednak szerszym echem odbiły się te słowa:

Nie jestem fanem takiej gry jeśli chodzi o walkę o mistrzostwo. Nie wydaje mi się, żeby taki styl kiedykolwiek wygrał pierścień. Koniec końców musisz oczywiście robić wszystko, by wygrać mecze i James własnie to robi. Nie wróżę jednak Rockets mistrzostwa z jednym zawodnikiem przetrzymującym piłkę.

James zgodził się z Bryantem, który sam słynął z resztą z bardzo podobnej gry, a na temat krytyki ze strony innych zawodników, m.in. Scottiego Pippena (,,jego styl nie jest nawet atrakcyjny dla oka”) mówił:

 

Oczywiście że słyszę całą tę krytykę – w tych czasach to nietrudne. Robię co mogę, żeby nie zwracać na to uwagi, ale to trudne, zwłaszcza, kiedy słowa te wypowiadają byli zawodnicy. Nie jest to łatwe, ale każdy ma prawo do swojej opinii.

fot. Jeremy Brevard-USA TODAY Sports
Czytaj także: Embiid ratuje życie!