Houston Rockets przegrali poprzedniej nocy z Los Angeles Clippers. To druga porażka z rzędu ekipy Jamesa Hardena. Zawodnik zaraz po meczu odniósł się do pracy sędziów, nie pozostawiając cienia wątpliwości odnośnie swoich odczuć.

 

Harden w obu przegranych przez Rockets meczach zanotował 51 punktów, ale nie przełożyło się to na zwycięstwo jego drużyny. Druga porażka kosztowała Rockets pierwsze miejsce w tabeli zachodniej konferencji. Przejęli je Golden State Warriors mając na swoim koncie jedną wygraną więcej. Frustracja Jamesa Hardena dała mu się we znaki jeszcze przed końcem meczu, gdy wybił piłkę z rąk sędziego i został automatycznie wyrzucony z parkietu.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

W rozmowie z dziennikarzami Harden użył określenia “Bullshit calls”. Miał na myśli wszystkie gwizdki za jego faule w obronie i w ataku. Sędziowie rzekomo przyznali mu się, że mogli popełnić błąd.

– Jestem już wkurzony ciągłym słuchaniem, że ktoś popełnił błąd – mówił James. – Wiem, że wszyscy popełniamy błędy, ale to jest po prostu frustrujące – dodaje.

Harden zapewne za swoje komentarze zostanie ukarany grzywną. Nie wiadomo jeszcze, jak liga podejdzie do jego zachowania z meczu. W Święta Rockets zagraja hitowy mecz z Oklahomą City Thunder i byłaby szkoda, gdyby Harden nie mógł w nim zagrać z uwagi na zawieszenie. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że komisarzowi Silverowi zależy na widowisku, raczej o zawieszeniu Jamesa nie ma mowy.

Zobacz także: Show w Orlando
fot. Scott Halleran
Michał Kajzerek
@mkajzerek