2 lata temu kariera Gordona Haywarda stanęła pod znakiem zapytania po tym, jak na parkiecie Quicken Loans Arena złamał nogę. Potrzeba było wiele miesięcy rehabilitacji i woli walki, by wrócił na parkiet. Dziś historia zatoczyła koło – Hayward na tym samym parkiecie dokonał rzeczy historycznej.

Kiedy na inaugurację sezonu 2017/2018 Boston Celtics wychodzili naprzeciw LeBrona Jamesa i Cleveland Cavaliers, postrzegaliśmy ten pojedynek jako początek rywalizacji o miano najlepszej drużyny Zachodu. I faktycznie – oba zespoły zmierzyły się w Finałach Konferencji, jednak kibice Celtics musieli obejść się w nich smakiem – kto wie, czy gdyby nie feralny upadek Gordona Haywarda, nie wspominalibyśmy dziś Finałów 2018 jako pojedynku Celtics z Warriors.

Gdybanie zostawmy jednak na boku. Hayward przeszedł rok rehabilitacji, wrócił na parkiet i…zawodził przez większość minionych rozgrywek. Celtics odpadli w drugiej rundzie play offs, a ich szeregi opuścił Kyrie Irving.

Efekt? Po 6 meczach sezonu regularnego Celtics są na czele Konferencji Wschodniej, a Hayward w pięknym stylu wrócił do Cleveland, zaliczając jeden z najbardziej niezwykłych występów w historii NBA.

17/21 z gry – w pewnym momencie Hayward trafił 16 rzutów za 2 punkty z rzędu. Takim dokonaniem jako ostatni na parkietach NBA mógł poszczycić się Wilt Chamberlain, ponad 40 lat temu.

C’s prowadzili 10 punktami na nieco ponad 4 minuty przed końcem, jednak zmarnowali tę przewagę – Cavs po celnej trójce Sextona zbliżyli się na 3 oczka. W crunch time Brad Stevens także mógł liczyć na Gordona, który skompletował dzięki temu swój i tak imponujący występ.

fot. Getty Images
Czytaj także: Hawks tracą zawodnika!