Boston Celtics grali poprzedniej nocy bez Kyriego Irvinga, który uszkodził oko i potrzebuje przerwy. Ktoś musiał zatem zasłonić jego brak. Odpowiedzialność na własne barki wziął Gordon Hayward, który cały czas próbuje wrócić do wielkiej formy.

 

Ekipa Brada Stevensa gościła poprzedniej nocy Minnesotę Timberwolves. Mimo bardzo dobrego meczu Andrew Wigginsa i Karla-Anthony’ego Townsa, gospodarze byli w stanie stworzyć przewagę, dzięki której zapisali na swoje konto 22 wygraną w sezonie. Poprowadził Celtics do niej Gordon Hayward, który skończył mecz z dorobkiem 35 punktów (14/18 FG, 4/7 3PT, 3/3 FT) i 5 asyst grając jako rezerwowy. Swój pierwszy rzut trafił dopiero w drugiej kwarcie po niemrawym starcie.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

– Moi koledzy pomagali mi kreować otwarte pozycje, więc szczególne podziękowania do nich – mówi Hayward. – Gdy widzisz, że piłka zaczyna przecinać siatkę to zyskujesz pewność siebie. […] Powoli docieram do formy sprzed kontuzji. Ruszam się znacznie lepiej niż na początku sezonu. Pod kątem wyskoku nadal może być lepiej. Boli mnie odrobinę kostka. W kwietniu/maju powinno być już znacznie lepiej – dodaje.

Czyli w momencie, w którym Celtics planują grać swoją najlepszą koszykówkę w sezonie, tuż przed rozpoczęciem play-offów. Warto byłoby mieć także pewność, że każdy z zawodników rotacji Stevensa będzie mógł w pierwszej rundzie zagrać. Do tej pory C’s rzadko mogli korzystać z pełnej rotacji. Niemniej Hayward grający na takim poziomie mógłby stworzyć decydującą przewagę w kontekście walki o finał konferencji.

Zobacz także: Jordan o byciu GOAT
fot. AP Photo
Michał Kajzerek
@mkajzerek