Za rok Erik Spoelstra mógłby znaleźć dla siebie nowego pracodawcę. Na Florydzie woleli tego uniknąć, dlatego przedstawili trenerowi propozycję przedłużenia kontraktu i szkoleniowiec długo się nie zastanawiał.

Trafił do Miami Heat w 1995 roku jako koordynator wideo. Przygotowywał dla sztabu szkoleniowego analizy tnąc taśmy i zwracając uwagę na poszczególne elementy gry. Radził sobie w tej roli na tyle dobrze, że bardzo szybko zyskał zaufanie współpracowników. Wielkim fanem jego etyki pracy był słynny Pat Riley. To właśnie po nim w 2008 roku Erik Spoelstra odziedziczył stanowisko pierwszego szkoleniowca. Dwa lata później dostał pod swoje skrzydła jedną z najgroźniejszych ekip w historii ligi i podczas czterech lat pracy w bardzo wymagającym środowisku, zdobył z Miami Heat dwa mistrzowskie tytuły.

 

Sezon 2019/2020 będzie dla Spoelstry dwunastym na stanowisku pierwszego trenera Heat. W minionych sezonach zdobył zaufanie kibiców, którzy całkowicie zmienili do niego podejście. Jeszcze kilka lat temu zdecydowana większość domagała się zwolnienia Spo, ale ten potwierdził, że rozwinął się w swojej roli i zapewnia jakość, jaką trzeba cenić. Dlatego prezes Heat – Pat Riley nie zwlekał i zaprosił Erika do rozmów w sprawie przedłużenia umowy. Strony prowadziły dyskusje za kulisami i uzgodniły warunki 4-letniego kontraktu, który wejdzie w życie od sezonu 2020/2021. Jako pierwszy poinformował o tym Adrian Wojnarowski z ESPN.

Zobacz także: Specjalna gorąca linia
fot. Nathaniel S. Butler/Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek