Na dzień przed rozpoczęciem sezonu regularnego NBA, Buddy Hield i Jaylen Brown ustalili ze swoimi zespołami warunki przedłużenia kontraktu. W obu przypadkach były to bardzo trudne i długie rozmowy.

Jaylen Brown nie przystał na pierwszą propozycję, jaką złożyli mu Boston Celtics i okazało się, że podjął słuszną decyzję, ponieważ druga była dla niego znacznie lepsza. Ostatecznie 22-letni zawodnik porozumiał się w sprawie 4-letniego przedłużenia debiutanckiego kontraktu za 103 miliony dolarów. Gdyby Brown nie podpisał przedłużenia, latem przyszłego roku trafiłby na rynek wolnych agentów jako zastrzeżony gracz. Z rozwojem Jaylena w Bostonie wiążą bardzo duże nadzieje, zwłaszcza teraz, gdy nie ma w składzie Kyriego Irvinga. W poprzednim sezonie wychowanek Californi notował na swoje konto średnio 13 punktów i 4,2 zbiórki trafiając 46,5 FG% oraz 34,4 3PT%.

Tymczasem Buddy Hield, który jeszcze kilka dni temu mocno narzekał na podejście do sprawy jego przedłużenia przez Sacramento Kings, uzgodnił z zespołem warunki 4-letniego przedłużenia za 86 milionów dolarów. Zawodnik po dobrym sezonie 2018/2019 domagał się od drużyny ciężarówki pełnej pieniędzy i stwierdził, że pierwsze propozycje składane przez zarząd Kings były wręcz obraźliwe. W umowie Hielda znalazło się także 20 milionów dolarów w dodatkach, które mogą, ale nie muszą wpaść na jego konto. Tak się zatem kończy drama w Sac-Town. W 82 meczach minionego sezonu Hield notował 20,7 punktu, 5 zbiórek i 2,5 asysty trafiając 45,8 FG% i 42,7 3PT%.

Zobacz także: Był Joe nie ma Joe
Michał Kajzerek
@mkajzerek