Poranek na Bronxie, wieczór na Brooklynie, noc na Penn Station. W latach 70’ czy 80’ mógłbym nie dożyć jutra, kto jednak dziś spodziewa się ujrzeć wojny gangów i płonące budynki powinien pojechać w inne miejsca.

 

Red Auerbach, a dzisiejsza koszykówka

W Williamsburgu, który stanowi północny fragment Brooklynu wychowywał się legendarny Red Auerbach, który wspomina, że bycie Żydem w tamtej dzielnicy nie należało do najłatwiejszych i przyniosło mu w młodości wiele ulicznych bójek. W 2019 roku musiałby co najwyżej walczyć z hipsterami o miejsce w kolejce po sojowe mleko. Tak to ponoć już tu jest, do biedniejszych dzielnic najpierw docierają artyści, mający w swojej naturze wpisany brak pieniędzy, kolejni przybywają młodzi ludzie szukający „fajnego”, ale wciąż taniego miejsca. Po nich są już deweloperzy, kredyty i Starbucks.

Red nienawidził całej otoczki nabudowanej wokół współczesnych meczów NBA, cheerleaderek, muzyczki i świateł. Dajcie mi oglądać cholerny mecz – krzyczał ponoć z trybun. Na Brooklynie nie miałby czego szukać, czasem wydaje mi się, że publika przychodzi tu bardziej dla atrakcji w przerwie i mody na ten zespół niż z rzeczywistego zamiłowania do koszykówki. Auerbach sądził też, że mistrzowskiej drużyny nie można budować w oparciu o samych niskich, dobrze rzucających graczy… cóż, świat zmienia się bardzo szybko.

Transfery

 Jeszcze wczoraj Bullock stanowił wsparcie dla Blake’a Griffina w MSG, a dziś pakuje walizki do L.A. Może zobaczę go już niebawem na meczu w Bostonie? Jego kolega z Pistons, Stanley Johnson, zagra z kolei dla Bucks. W życiu koszykarza zmiany następują jeszcze szybciej.

Konferencja prasowa i rozgrzewka

Podania – to według trenera Atkinsona główna siła Denver, no i oczywiście przodujący w tym elemencie Jokic, którego porównał do Billa Waltona. Mike Malone, nowojorczyk z Queens, zapytany o rolę szkoleniowca podczas meczu gwiazd odpowiedział:

Dorastałem na hali obserwując tatę (Brendan Malone był głównym szkoleniowcem Raptors i Cavs – przypomnienie redakcji). Czuję dumę, ze względu na siebie, ale i moja rodzinę, a przede wszystkim organizację Denver Nuggets. Z drugiej strony wiadomo, że przyjemnie jest mieć kilka dnia wolnego by w końcu pełnić też rolę ojca, męża… ale spokojnie, rodzinę zabiorę ze sobą na All Star. Nie, nie wysyłałem LeBronowi listy życzeń co do składu. Wśród tych 24 zawodników, właściwie 26 z Dirkiem i Wadem, nie ma słabych graczy.

Szatnia Nuggets była najgłośniejszą ze wszystkich, które do tej pory odwiedziłem, rap z głośnika na środku pomieszczenia i swobodne rozmowy graczy.

Nowy Rok

Krok dalej w celebrowaniu chińskiego święta w stosunku do Knicks posunęli się Nets. Graczy zapowiadał po mandaryńsku komentator, a nazwiska na telebimie kmogli odczytać tylko kibice z Państwa Środka. Po prezentacji, w hali odpalono sztuczne ognie a D’Angelo przywitał kibiców z Azji w ich ojczystym języku. Słuchając chińskich przebojów w przerwach nie byłem zdziwiony, że pokochano tam Bayer Full.

Obserwacje z meczu

 – 7/7 – 14 pkt. Mason Plumlee w pierwszej kwarcie. Cztery asysty Jokica.

– powrót Harrisa i Crabbe uruchomił na nowo atak Nets

– Hollins Jefferson po kolejnym wątpliwym faulu na Jokicu potężnie zdenerwowany  rzuca się w stronę sędziego. Faul techniczny to jedno, ale z drugiej strony tak głośnego dopingu trybun jak po tym zagraniu jeszcze w Stanach nie słyszałem.

– po katastrofalnej skuteczności zza łuku w poprzednim meczu (11.9%), dziś do przerwy Nets trafiają 66.7%, a Joe Harris udowodnił, że nie przez przypadek dostał powołanie do Three-Point Shootoout.

– D’Angelo płonie, , seria punktów lidera Nets powiększa przewagę gospodarzy do 21 oczek.

–  Denver to drużyna, której głębia składu zdumiewa, pomimo niewiarygodnej skuteczności rywala zza łuku w trzeciej kwarcie odrabiali straty grając bez zawodników pierwszej piątki

– 108:87 po trzeciej kwarcie, jeszcze kilka lat temu takimi wynikami kończyły się mecze

We go hard

Mecz, w którym dobre przegrało z lepszym. Ładne widowisko, widać, że Nuggets nie bez przyczyny są na drugim miejscu w konferencji, ale przy takiej dyspozycji rzutowej rywali ciężko wygrać spotkanie. Mimo to, w obcej hali potrafili doprowadzić do zaciętej końcówki, na 1:22 przed ostatecznym gwizdkiem przegrywali zaledwie siedmioma punktami.

Brooklyn wygrywając ten mecz pobił już swój rekord z poprzedniego sezonu, potwierdzając progres jaki wciąż wykonują podopieczni trenera Atkinsona. Ruch piłki (rekordowe 36 asyst) zapewniał dobrą pozycję do rzutu. 53 punkty dostarczyli rezerwowi Nets.

Słowo klucz – pewność siebie

 Myślę, że D’Angelo zyskuje zaufanie swoich kolegów z zespołu i sztabu szkoleniowego, ponieważ zrozumiał jak włączyć do gry pozostałych zawodników.Atkinson

 Mówiąc szczerze, miałem dużo pewności siebie odkąd tylko pojawiłem się w lidze. Jeśli w trakcie meczu masz okazje rzutowe, wykorzystujesz je. – Russell

 Rozmowa z Radionem Kurucsem

 Młody Łotysz kolejny raz wystąpił w pierwszej piątce Nets zapewniając swojemu zespołowi siedem punktów i jeden przechwyt. Bez problemu zgodził się na krótką rozmowę.

 Barcelona

 Długo grałem w Barcelonie, uwielbiam to miasto. Traktuję je jak mój drugi dom i szczerze mówiąc, tęsknię za nim. Z pewnością gdyby nie czas spędzony na grze dla  Barcelony nie byłbym takim samym zawodnikiem, nabyłem tam twardości charakteru potrzebnej do gry w NBA.

 Rookie

 Wychodzenie w pierwszej piątce to dla mnie duża odpowiedzialność, ale i ogromna radość.  Moim głównym zadaniem jako pierwszoroczniaka jest słuchanie i wypełnianie zaleceń trenera, co też staram się robić. Według coacha Atkinsona mam przede wszystkim skupić się na obronie, walczyć o niczyje piłki, zdobywać zbiórki w ataku, polować na przechwyty. Za każdym razem mam wnosić dużo intensywności do naszej gry. Mając okazję do rzutu, korzystać z niej.

 Ulubiony gracz z  Europy i USA

 Zapewne chciałbyś żebym powiedział Kirilenko (nie wiem czemu miałbym tego chcieć?-red.) Nie mam ulubionego gracza z Europy.Przed przyjściem do NBA jednym z moich idoli był Kevin Durant, ale odkąd gram przeciw niemu traktuję to już zupełnie inaczej.

Grzegorz Szklarczuk
Czytaj także: Durant ma dość dziennikarzy!