Kilka dni temu Joe Lacob otwarcie przyznał, że dopóki będzie właścicielem Golden State Warriors, żaden zawodnik nie założy numeru #35. Słowa uznania dla Kevina Duranta zostały przyjęte ciepło, niemal każdemu kibicowi Dubs nasunęło się jednak pytanie – co z numerem 9?

Andre Iguodala to jeden z głównych autorów sukcesów Golden State Warriors. Wybitny obrońca, który przed podpisaniem kontraktu w Oakland był liderem 76ers i Nuggets, zgodził się na rolę 6th Mana i wsparcie Stephena Curry’ego i spółki z ławki.

Ta decyzja podłożyła fundamenty pod stworzenie jednej z najbardziej dominujących drużyn, jakie mieliśmy okazję oglądać w NBA, a jemu samemu przyniosła nagrodę MVP Finałów – wyróżnienie, o którym mógł tylko pomarzyć reprezentując barwy poprzednich klubów.

Kiedy więc Joe Lacob zawiadomił o zastrzeżeniu numeru Duranta, fani podnieśli alarm – co z Andre Iguodalą, który na dodatek chciał zostać w Oakland?

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. W oficjalnym oświadczeniu klubu dotyczącym transferu Dre do Memphis, Joe Lacob zapowiedział, że w podziękowaniu za wpływ, jaki Iguodala miał na całą organizację, jego numer także zawiśnie pod kopułą nowej hali Chase Center w San Francisco.

Nie mamy wątpliwości – zasłużył.

Nadal nie znamy jednak odpowiedzi na pytanie gdzie Iggy rozpocznie przyszły sezon. O zatrudnienie go mają starać się m.in. Rockets i Lakers.

Grzegorz Kordylas
fot. Yahoo!
Czytaj także: Nowy numer Duranta!