W Bostonie starają się jak najszybciej naprawić to, co nie funkcjonuje od rozpoczęcia rozgrywek. Kyrie Irving jako lider drużyny musi wziąć na siebie sporą część odpowiedzialności. Po meczu z Mavs wyraził głęboką obawę o swoją ekipę.

 

Z bilansem 11-10 Boston Celtics zajmują 6. miejsce w tabeli wschodniej konferencji. Nie jest to idealny układ biorąc pod uwagę fakt, że mieli walczyć z Toronto Raptors o miano najlepszej ekipy prawej strony mapy. Po porażce z Dallas Mavericks Kyrie Irving spotkał się z przedstawicielami mediów i udzielił komentarza, który sugerował, że w drużynie Brada Stevensa jest naprawdę źle.

– Jesteśmy prawie na dnie i to moment, w którym zespół może po prostu wybuchnąć – przyznał Irving. – Nie mówię, że jesteśmy w tej sytuacji, ale nie mamy więcej czasu do stracenia – dodaje.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Nie pierwszy raz Irving otwarcie mówi o problemach Celtics. Wcześniej motywował Jaylena Browna i Jaysona Tatuma, by grali agresywniej i lepiej radzili sobie z presją, jaka na nich spoczywa w trakcie meczu. Irving zdobył w karierze mistrzostwo, więc doskonale wie, czego drużyna potrzebuje. Zgłasza problemy już teraz, by nie żałować, że tego nie zrobił, gdy naprawdę będzie za późno.

W ostatnim meczu Celtics pokonali New Orleans Pelicans. Przed nimi spotkania z Cleveland Cavaliers oraz Minnesotą Timberwolves.

Zobacz także: Witaj w lidze, DeAndre
fot. Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek