Luke Walton postanowił nie korzystać ze swojego nowego gracza w pierwszej piątce. Nawet pomimo tego, że swój trzynasty mecz z rzędu opuścił Lonzo Ball, który walczy z kontuzją kolana. Czy to standard, do którego IT musi przywyknąć?

 

Los Angeles Lakers po trójce Isaiah Thomasa zbudowali dwucyfrową przewagę nad Dallas Mavericks, ale ostatecznie musieli uznać wyższość bardziej doświadczonego rywala. IT wyszedł z ławki na 31 minut i w tym czasie zanotował 22 punkty (7/14 FG, 4/8 3PT), 6 asyst, przechwyt i 6 strat. Jak na początek poszło mu całkiem nieźle. Widać, że Jeziorowcy graja w zupełnie innym tempie niż Cleveland Cavaliers. Thomas powinien się w nim czuć znacznie lepiej, bo dostaje zielone światło do napędzania akcji w pierwszych sekundach posiadania i zamiast kurczowego trzymania się ustalonych schematów, może ja łamać, jeśli tylko znajdzie lepsze rozwiązanie. Walton jest bardzo otwarty na kreatywność graczy z obwodu, bardziej niż Tyronn Lue.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

– Lubię tempo w jakim gra ten zespół oraz energię, jaką zapewniają zawodnicy – mówił po meczu IT. – Znałem tylko kilka zagrywek, ale trener dobrze wiedział, w którym momencie mogę najbardziej pomóc – dodał.

Zatem Isaiah w debiucie wypadł całkiem przyzwoicie. Choć nadal nie wiadomo, jaka będzie jego rola, z Waltonem powinien znaleźć wspólny język. Nie wiadomo jednak czy jego przygoda z Jeziorowcami w ostatecznym rozrachunku nie skończy się tylko na epizodzie. Latem tego roku Thomas trafi na rynek wolnych agentów. W meczu z Mavs zawodnik dał Jeziorowcom powody do optymizmu. W samej pierwszej połowie zanotował 16 punktów i to były jego najlepsze 24 minuty w tym sezonie. Jeśli przestanie stosować strategię kontrowersyjnego komentowania rzeczywistości, to w LA może ułożyć sobie życie. Czas pokaże.

Zobacz także: Szalone liczby AD
@mkajzerek
Michał Kajzerek