Po pierwszym meczu finałów, LeBron James grał z bólem ręki, który zresztą sam spowodował. Gdy opuszczał parkiet na kilka minut przed końcem meczu nr 4, z wszystkimi zawodnikami żegnał się lewą ręką. Teraz wiemy dlaczego.

 

Od meczu nr 2 LeBron grał z kontuzją prawej ręki, którą mocno obił, gdy w meczu nr 1 uderzył nią w tablicę. James potrzebował rozładować frustrację i prawie skończyło się to tragedią, bo mógł uszkodzić dłoń jeszcze bardziej. Mimo to lider Cleveland Cavaliers grał dalej na nic nie narzekając. Dopiero na ostatnią konferencję prasową w sezonie LBJ przyszedł z ręką owinięta w bandaż.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

– Z wielu różnych powodów miałem w sobie wiele różnych emocji. Wiedziałem, jak ważny ten mecz był dla naszego zespołu – mówił James. – Sposób w jaki graliśmy, jakie podejmowano decyzje w końcówce, co te zwycięstwo by dla nas oznaczało. Praktycznie ostatnie trzy mecze grałem ze złamaną ręką – dodał.

Problemy w grze LeBrona dało się zauważyć, ponieważ zawodnik przestał tak często korzystać ze swojego rzutu z wyskoku. Znacznie częściej decydował się atakować środek pola. Mimo to w tych trzech meczach notował na swoje konto 28,3 punktu na 49,2% skuteczności z gry. Dołożył do tego 10,7 asysty and 7,3 zbiórki. Imponujące.

Zobacz także: Wielcy Warriors, wielki Durant
fot. David Richard
Michał Kajzerek
@mkajzerek