Pierwszy sezon LeBrona Jamesa w Los Angeles zakończył się ogromnym rozczarowaniem wszystkich, z samym Królem na czele. Słabe wyniki na parkiecie to jedno. Chaosu, który powstał po odejściu Magica Johnsona nie spodziewał się jednak nikt.

 

W najnowszym odcinku programu The Shop na HBO, James otwarcie skrytykował zachowanie Magica.

Jak się okazało, gwiazdor Lakers, wokół którego Johnson postanowił budować drużynę, nie miał pojęcia o planach byłego już prezydenta klubu.

Mój człowiek przyszedł do mnie i powiedział: Magic właśnie ustąpił. Myślę sobie: Ustąpił z czego? Stary, nie rób sobie jaj. A on na to: Lepiej sprawdź swój telefon.

Nikt nie miał o niczym pojęcia. Wszyscy pomyśleliśmy sobie: Cholera, dlaczego akurat teraz? 70 minut przed meczem. Ja nie grałem, ale moja drużyna tak, a on zdecydował się poinformować o tym właśnie teraz. Według mnie jest lepszy czas i miejsce na takie rzeczy, a skoro wiedział, że to zrobi, to czemu postanowił poinformować o tym właśnie w tym momencie?

Dołączyłem do Lakers zeszłego lata po rozmowie z Magiciem, w której wszystko dokładnie przemyśleliśmy i zaplanowaliśmy jak przywrócić Showtime do Los Angeles, chciałem być częścią tego procesu. Tłumaczył mi, że pierwszy rok będzie bardzo trudny. Ale pogodziłem się z tym. W 16 roku swojej kariery nie martwisz się o takie rzeczy, zwłaszcza w moim przypadku, bo przez cały czas jestem nastawiony na mistrzostwo. Tym bardziej było to dla mnie dziwne. Wyszedł nie mówiąc nawet: Hej LeBron, pocałuj mnie w d**ę. Spadam stąd. Z tym bym się pogodził. A on nawet się nie odezwał.

Co by nie było, trzeba przyznać LeBronowi rację.

fot. Complex
Czytaj także: Cousins na ratunek?