Były szkoleniowiec Brooklyn Nets i Milwaukee Bucks nadal czeka na swoją kolejną szansę. W jednej z ostatnich wypowiedzi zasugerował, że bardzo chętnie przejąłby drużynę prowadzoną przez… Steve’a Kerra.

 

Szkoleniowiec Golden State Warriors latem dogadał się z zespołem w sprawie przedłużenia kontraktu. Nowe porozumienie rzekomo zapewni Steve’owi Kerrowi 7 milionów dolarów rocznie. Mimo problemów zdrowotnych, szkoleniowiec nie miał większych problemów, by usiąść z włodarzami GSW do negocjacji. Tymczasem Jason Kidd nadal szuka nowej pracy. Urodzony w San Franisco były gracz i head-coach chciałby wrócić do Bay Area, by podjąć tam pracę.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

– Mam nadzieję, że pewnego dnia właśnie tam będę kontynuował swoją przygodę – mówił Kidd. – Może w szkole średniej, może na uczelni albo gdy Steve Kerr postanowi zrezygnować to pomógłbym Warriors – dodał.

Marzyć każdy może. Problem polega na tym, że Kidd jako head-coach nie był równie skuteczny, co jako zawodnik. Po wszystkim były gracz m.in. New Jersey Nets i Dallas Mavericks stwierdził, że żartował na temat przejęcia roli szkoleniowca GSW.

– Chciałbym wyprostować jedną rzecz. Komentarz na temat pracy z Golden State Warriors został wyciągnięty z kontekstu, bo w gruncie rzeczy był to żart – tłumaczy Kidd.

Zobacz także: Trump zaatakował LBJ-a
fot. Maddie Meyer
Michał Kajzerek
@mkajzerek