Takiego przebiegu spotkania pomiędzy Jimmym Butlerem i Minnesotą Timberwolves spodziewało się niewielu. Zawodnik nie próbował się z drużyną dogadać i poprosił o transfer. Nakreślił nawet preferowane przez siebie kierunki.

 

W umowie Jimmy’ego Butlera jest jeszcze rok gwarantowanych pieniędzy. Latem przyszłego roku zostanie zastrzeżonym wolnym agentem. Wcześniej zawodnik odrzucił propozycję przedłużenia swojego kontraktu z Minnesotą Timberwolves. W ostatnich dniach doszło do spotkania pomiędzy obozem gracza i zespołem. Na nim Butler miał poprosić Wolves o transfer. Dostarczył ekipie również listę zespołów, do których chciałby trafić – z Los Angeles Clippers zaznaczonymi na czerwono, jak informuje Adrian Wojnarowski z ESPN. Jimmay chciałby połączyć siły z inną gwiazdą.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Latem przyszłego roku na rynek trafią m.in. Kawhi Leonard, DeMarcus Cousisn, czy Kyrie Irving. Ten pierwszy mógłby być zainteresowany powrotem w rodzinne strony i dołączeniem do drużyny Butlera. Na liście znaleźli się również New York Knicks oraz Brooklyn Nets. Każda z tych drużyn ma w swoim salary-cap wystarczająco dużo miejsca, by latem 2019 przedstawić zawodnikowi maksymalny kontrakt (5 lat, 190 milionów dolarów). Rzekomo Tom Thibodeau na razie nawet nie myśli o tym, by miał rozpoczynać z kimś jakiekolwiek rozmowy. Z drugiej strony Jimmay miał zażyczyć sobie transferu przed media-day w Minnesocie.

Thibs chce wygrywać i wierzy, że obecność w składzie Butlera mu w tym pomoże. Z tym że powiedzenia mówi – z niewolnika nie ma pracownika. Jimmay nie będzie się motywował i poświęcał dla drużyny, dla której nie chce grać i to całkowicie naturalne, nawet dla profesjonalistów. W międzyczasie swoje zainteresowanie wyrazili w Miami. Zawodnik jest rzekomo gotów rozszerzyć listę, jeśli któryś z kierunków również będzie dla niego akceptowalny. Zaczynamy więc kolejną sagę, która zapewne nie skończy się tak szybko i może doprowadzić do wielu kontrowersyjnych sytuacji.

Zobacz także: J.R. wydał książkę dla dzieci
fot. clutchpoints.com
Michał Kajzerek
@mkajzerek