Zawodnik pojawił się na treningu Minnesoty Timberwolves po raz pierwszy w tym sezonie. Postanowił więc zrobić show obierając za cel generalnego menedżera, trenera oraz kilku zawodników “swojej” drużyny.

 

To była dziwna sesja treningowa dla zawodników Minnesoty Timberwolves. Jimmy Butler postanowił przetestować cierpliwość zarządu oraz kolegów. Padło kilka cierpkich słów w kierunku Scotta Laydena – generalnego menadżera Minnesoty Timberwolves, w stronę Toma Thibodeau oraz dwóch gwiazd rotacji – Karla-Anthony’ego Townsa oraz Andrew Wigginsa. Co więcej, Butler miał zebrać grupę zawodników walczących o miejsce w składzie i pokonał w gierce 5-na-5 zawodników pierwszej piątki. Obserwatorzy zaniemówili. Nikt nie był w stanie Butlera uspokoić lub w jakikolwiek sposób odpowiedzieć na jego zaczepki.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

– Potrzebujecie mnie ku***. Nie jesteście w stanie beze mnie wygrywać – krzyczał w kierunki generalnego menadżera – Jesteście słabi – wołał z kolei do Karla-Anthony’ego Townsa i Andrew Wigginsa. – Wiele z tych rzeczy, które piszą [Wojnarowski] jest prawdą – mówił Butler w rozmowie z ESPN. – Długo nie grałem w koszykówkę, a to moja ogromna pasja. Gram, bo lubię rywalizować. Wszystkie moje emocje zebrały się w tym samym momencie. Czy to było słuszne? Nie, ale nie jestem w stanie tego kontrolować, bo gdy rywalizuje to widzicie mnie w mojej najlepszej odsłonie – dodaje.

Wolves cały czas nie znaleźli dla Jimmaya transferu. Ten w rozmowie z Rachel Nichols przyznał, że jego relacje z Wolves są nie do naprawienia. Miami Heat napierają i przygotowali już którąś z kolei ofertę. W Minnesocie jednak cały czas nie są przekonani i nie mają pewności, czy w ogóle chcą Butlerem handlować. Ten ostatnio spotkał się z Thibsem i powtórzył, że chce odejść. Saga trwa w najlepsze, a Butler zdaje się tracić do drużyny cierpliwość.

Zobacz także: Game-winner Trae Younga
Michał Kajzerek
@mkajzerek