Michael Jordan nie jest wielkim fanem zarządzania czasem gry i obciążeniem gwiazd ligi. W poprzednim sezonie strategia zadziałała dla Toronto Raptors, a teraz z podobnej korzystają Los Angeles Clippers.

Odsunięcie Kawhiego Leonarda od meczu z Milwaukee Bucks wywołało spory szum na ligowych korytarzach. Telewizja ESPN była wściekła na Los Angeles Clippers za pozbawienie widowiska jednej z największych gwiazd. NBA początkowo zgodziła się z uzasadnieniem decyzji LAC, bo dostała informacje wskazujące na to, że Kawhi walczy z urazem. Potem jednak Doc Rivers stwierdził, że z liderem jest wszystko w porządku, co już NBA się nie spodobało i trener został ukarany grzywną w wysokości 50 tys. dolarów za to, że w rozmowie z ligą miał mówić coś zupełnie innego.

Zdanie na temat “load management” ma także Michael Jordan. Właściciel Charlotte Hornets był bardzo bezpośredni w swojej opinii i nie pozostawił marginesu na dalszą dyskusję. Wspomniał o tym były trener Hornets – Steve Clifford, który przez pięć lat współpracy z MJ-em, bardzo często słyszał od niego:

– Każdego kolejnego roku powtarzał mi, że płaci za to, by zawodnik grał 82 mecze.

MJ ma na swoim koncie osiem z piętnastu sezonów, w których nie opuścił żadnego spotkania sezonu regularnego. Clifford nie lubi korzystać z metody zarządzania zdrowiem swoich gwiazd w Orlando. Podobnie jak David Fizdale, który musiał się ostatnio bronić przed atakami ze strony środowiska wokół Knicks za to, że pierwszoroczniak R.J. Barrett grał 41 minut w blow-oucie przeciwko Sacramento Kings. Dziwne czasy…

Zobacz także: Butler pełną parą
fot. Kent Smith/Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek