Najwyraźniej z dołączenia Kawhiego Leonarda do Los Angeles Lakers nici. Według ostatnich doniesień, zawodnik prędzej wybierze Los Angeles Clippers, by stworzyć drużynę wokół siebie, a nie skakać wokół LeBrona Jamesa.

 

Za kilkanaście dni MVP finałów trafi na rynek wolnych agentów. Jako niezastrzeżony gracz będzie miał wolną wolę. Swoje ręce wyciągają rzecz jasna Toronto Raptors, obie ekipy z Los Angeles i zapewne wiele innych drużyn mających w salary-cap wystarczająco dużo miejsca. Największe szanse daj się Raptors i Clippers. W ostatnich dniach pojawił się jednak pomysł dołączenia Kawhiego Leonarda do Jeziorowców, gdzie stworzyłby zabójczy tercet z LeBronem Jamesem i Anthonym Davisem. W całym koncepcie jest tylko jeden kluczowy problem – Kawhi nie na najmniejszej ochoty, by pomagać LBJ-owi.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Czemu? Trudno powiedzieć, ale domyślamy się, że chodzi o kwestie stricte sportowe. W Toronto Leonard miał zespół ułożony pod siebie i gdy trzeba było lidera, wszyscy zwracali się do niego. Zawodnik nie chce więc patrzeć, jak LeBron James kozłuje piłkę w końcówce meczu nr 7 wielkiego finału. Chcę robić to sam, będąc obudowanym solidną paką. Dlatego właśnie Leonardowi rzekomo znacznie bliżej do Los Angeles Clippers. Według informacji Adriana Wojnarowskiego, Kawhi w rotacji Lakers czułby się jak piąte koło u wozu. Zatem ligowe środowisko byłoby bardzo zdziwione, gdyby Leonard ostatecznie podpisał z drużyną LeBrona Jamesa.

Zobacz także: Do Australii zamiast do NCAA
fot. Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek