Choć jego przejście do Golden State Warriors było tematem numer 2 podczas okienka transferowego w całej lidze, DeMarcus Cousins raczej nie zagrzeje na dłużej miejsca w Oakland. Powód? Prosty: Pieniądze.

 

DMC jeszcze nie doczekał się debiutu w barwach Dubs – sztab klubu nie jest w stanie podać konkretnej daty jego powrotu na parkiet po zerwaniu ścięgna Achillesa. Dobra wiadomość jest taka, że Cuz bierze już udział w sparingach 5vs5 i robi spore postępy. We wrześniu mówił:

Czuję się zdecydowanie lepiej niż 7 miesięcy temu. Wiecie, to była naprawdę ciężka harówka. W pewnym sensie także przygoda. Obecnie jestem w dużo lepszym stanie. Psychicznie czuję się świetnie. [W przypadku kontuzji] nie ma żadnych powikłań i czuję się dużo silniejszy. Znowu czuję się jak sportowiec.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Steve Kerr zdaje sobie sprawę, że wspólna podróż Cousinsa i Warriors może nie trwać długo. Jeśli wróci do pełni zdrowia, latem 2019 za jego usługi trzeba będzie zapłacić dużo więcej.

Kiedy podpisywaliśmy umowę, postawiliśmy sprawę jasno. To jednoroczny kontrakt i nie będziemy mieli pieniędzy, by podpisać go latem. Chcemy pomóc mu wygrać mistrzostwo i podpisać większy kontrakt gdzieś indziej. Takie są realia.

Tegoroczne usługi Cousinsa warte są nieco ponad 5 milionów dolarów. Niewiele, w porównaniu z 16 milionami rocznie, jakie zgarniał w ramach przedłużenia umowy debiutanckiej w Sacramento. Jeszcze mniej w porównaniu z pieniędzmi, jakie może zgarnąć w 2019 jeśli tylko dopisze mu zdrowie.

fot. Garrett Ellwood/NBAE via Getty Images
Zobacz także: Najlepsze wsady października w NBA!