Kilka dni po zwolnieniu Dave’a Joergera, Sacramento Kings zatrudnili nowego pierwszego szkoleniowca. Od sezonu 2019/2020 za rozwój obiecującej młodzieży odpowiedzialny będzie ten, któremu nie powiodło się w Los Angeles.

 

Luke Walton zgodził się przejąć Sacramento Kings i wkrótce zespół powinien oficjalnie to potwierdzić. Zatem Walton nie musiał długo czekać na kolejną szansę. Niewykluczone, że opuszczając Los Angeles zdawał sobie sprawę, że wkrótce znajdzie nowe interesujące zajęcie. Kredyt zaufania dał mu Vlade Divac, który na kilkanaście godzin po podpisaniu przedłużenia swojej umowy, zwolnił Dave’a Joergera. Czemu? W trakcie sezonu pojawiało się wiele doniesień na temat bardzo niejasnych relacji pomiędzy trenerem i zarządem. Joergerowi rzekomo nie podobał się kierunek przez Kings obrany.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Skoro z trenerem nie było Kings po drodze, konieczna była zmiana. Walton w Sac-Town znajdzie się w dokładnie takiej samej sytuacji, w jakiej był trzy lata temu przejmując Lakers. Dostanie pod swoje skrzydła kilku młodych bardzo utalentowanych graczy, z których ma stworzyć zespół rywalizujący w czołówce zachodniej konferencji. W LA skutecznie przeszkodziła mu zmiana planów, która wynikała z chęci dołączenia do składu LeBrona Jamesa i pragnienia Magica Johnsona, który – pełniąc funkcję prezesa – obiecywał, że Jeziorowcy wrócą do walki o mistrzostwo tak szybko, jak szybko będzie to możliwe. W LA panuje generalnie jeden wielki rozgardiasz, więc Walton zapewne cieszy się, że mógł się wyrwać.

Przed nim nowe wyzwanie w środowisku, które mimo wszystko także jest bardzo niestabilne. Kings w ostatnim czasie podejmowali wobec swojej przyszłość rozsądniejsze decyzje, ale ciągle zarówno Divac, jak i właściciel – Vivek Ranadive są bardzo nieprzewidywalni. Walton chce spróbować swoich sił i jedzie tam pozbawiony obaw. Trzymamy kciuki! W LA tymczasem sondują kandydatury Tyronna Lue i Monty’ego Williamsa.

Zobacz także: Curry przebił Allena
fot. Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek