To Jalen Rose miał być odpowiedzialny za Kobego Bryanta w tym legendarnym meczu, w którym zawodnik Los Angeles Lakers rzucił 81 punktów. Do tej pory Rose jest przedmiotem żartów dotyczących tamtego wydarzenia.

 

Były zawodnik Toronto Raptors zdążył się jednak pogodzić z tym, że stał po drugiej stronie tego wielkiego występu. Co więcej – panowie usiedli naprzeciw siebie przy okazji jednego z eventów i postanowili o tamtej nocy porozmawiać. Kobe zanotował wtedy 81 punktów trafiając 28/46 z gry i 18/20 z linii rzutów wolnych. Dołożył 6 zbiórek, 2 asysty, 3 przechwyty i blok. Tylko Wilt Chamberlain zdobył więcej punktów w meczu koszykówki na poziomie najlepszej ligi świata.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

– Co się rzuciło w oczy podczas tego meczu, to fakt, że byłeś tak skupiony, że na żadnym etapie nie celebrowałeś, nie machałeś rękami i nie byłeś podniecony. Gdybym zdobył 35 punktów na Tobie to bym się cieszył jak szalony. Jak udało Ci się utrzymać ten poziom koncentracji?

– Musisz po prostu zatracić się w danym momencie. Każdy mecz był dla mnie inny. Odczuwałem zupełnie inne emocje np. w meczu z Dallas pojawiało się więcej gniewu. Wokół tamtego spotkania [przeciwko Raptors] odczuwałem duży spokój. Po prostu nic mnie wtedy nie rozpraszało.

Nie mogliście tego nie zobaczyć…

Zobacz także: Chris Bosh planuje powrót?

fot.
@mkajzerek
Michał Kajzerek