Ostatnio Bryant widziany był w Paryżu i Londynie, gdzie odwiedzał innych sportowców powiązanych z Nike. Po powrocie do USA, wspólnie z Markiem Parkerem (CEO amerykańskiej firmy) zapowiedział, że to nie koniec linii Kobe.

 

360, bo tak ma nazywać się najnowsze dzieło namaszczone nazwiskiem Black Mamby, to ponoć uosobienie wagi lekkiej wśród butów do koszykówki. W połączeniu ze stabilnością oraz wyśmienitą trakcją, nadchodzący model ma spełniać wymagania nawet najbardziej wybrednych koszykarzy. Nie wiemy jeszcze jak prezentuje się najnowsza odsłona butów Kobe’ego, spodziewać się jej możemy raczej w nowym roku. Poniżej wypowiedź Bryanta na temat najnowszego dzieła Nike:

„Z perspektywy emocji towarzyszących grze, w koszykówce balansuje się pomiędzy miłością a strachem. Z jednej strony robisz to co kochasz, z drugiej zawsze czyha na ciebie ryzyko przegrania meczu, spudłowania najważniejszego rzutu. Te dwa uczucia wyzwalają u sportowca chęć bycia jak najlepszym. Jak uwiecznić te uczucia na bucie do koszykówki? Myślę, że w Nike Kobe 360 udało nam się to osiągnąć. Będzie to model bardzo minimalistyczny i lekki a jednocześnie zapewni on stabilność i siłę.”

Swój ostatni mecz w karierze Kobe zagrał w wersji Elite jedenastego modelu z serii. Po odwieszeniu butów na kołek, w ubiegłym sezonie na rynek trafiły trzy wersje modelu Kobe A.D. Pomimo znaczących różnic pomiędzy poszczególnymi wariantami, każda odsłona A.D. znajdowała na świecie swoich fanów – szczególnie w Chinach, gdzie Bryant uchodzi za Boga koszykówki. Obecnie główną twarzą serii Kobe jest DeMar DeRozan, na którego to stopach będziemy mieli okazję zobaczyć Kobe 360 po raz pierwszy.

Sprawdź produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Kobe Bryant to pięciokrotny mistrz NBA, dwukrotny MVP finałów, MVP sezonu 2007-08, dwukrotny Mistrz Olimpijski i trzeci najlepszy strzelec w historii ligi zawodowej. Swoją wyjątkową karierę zakończył 60-punktowym występem przeciwko Utah Jazz w kwietniu 2016 roku. Mamba Out? Niekoniecznie!

Zobacz także: Najnowsze Shaqtin’ a fool!

Rafał Draganowski

Fot. KicksonFire