John Collins to kolejny gracz młodego pokolenia, który straci znaczną część sezonu przez swój brak profesjonalizmu. Zawodnik Atlanty Hawks został przez ligę zawieszony po badaniach antydopingowych.

To już trzecie zawieszenie koszykarza za niedozwolone środki w organizmie w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy. Najpierw Wilson Chandler z Brooklyn Nets, potem DeAndre Ayton z Phoenix Suns, a teraz John Collins z Atlanty Hawks. W krwi tego ostatniego znaleziono zakazany przez ligę hormon wzrostu GHRP-2 (peptyd złożony z zaledwie sześciu aminokwasów, który stymuluje wydzielanie endogennego hormonu wzrostu).

Collins został przez ligę zawieszony na 25 spotkań sezonu regularnego. Za swoje zachowanie wychowanek Wake Forest już przeprosił i ma zamiar złożyć apelację, ale szanse jej powodzenia są małe, gdyż NBA w swoich działaniach zmierzających do wyeliminowania dopingu jest bezlitosna. 25-meczowa kara to także ostrzeżenia dla każdego zawodnika, który przyjmie jakiekolwiek środki znajdujący się na liście zakazanych przez NBA. Czasami robią to nieświadomie i to problem, który liga chce wyeliminować. 

Zawieszenie będzie kosztować Collinsa około 600 tysięcy dolarów z jego opiewającej na prawie 2,7 miliona dolarów umowy. Za rok skrzydłowy będzie mógł podpisać przedłużenie swojego debiutanckiego kontraktu. Pod jego nieobecność więcej obowiązków spocznie m.in. na Jabarim Parkerze. W pięciu meczach bieżącego sezonu Collins notował średnio 17 punktów, 8,8 zbiórki trafiając 52,5 FG% i 47,4 3PT%.

Zobacz także: LBJ złapał wiatr
fot. Sarah Stier/Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek