Nastroje w Houston nie są najlepsze. Podopieczni Mike’a D’Antoniego po raz drugi z rzędu zostali wyrzuceni za burtę przez Golden State Warriors, a w organizacji rozpoczęły się pierwsze przemeblowania. Czy przy obecnym stanie rzeczy Rockets stać jeszcze na sukces?

 

Game 7 w 2018 roku – niepowtarzalna szansa na przerwanie dynastii Warriors. Kontuzja Chrisa Paula, fatalna skuteczność z dystansu i katastrofa – zaprzepaszczenie okazji przed własną publicznością. Rok później – role się odwróciły. Rockets wyrównali stan serii na własnym parkiecie i to Warriors stracili swojego lidera. Kolejna szansa i kolejne rozczarowanie. Stephen Curry i spółka śmiali się jako ostatni, James Harden i Chris Paul po raz kolejny pożegnali się z play offami przedwcześnie.

Czy ten koszmar kiedyś się skończy?

Po zakończeniu sezonu w Houston zwolnionych zostało dwóch asystentów trenera, Chris Paul i James Harden po meczu numer 6 mieli wymienić kilka ostrych zdań (dziwne gdyby tego nie zrobili), a Eric Gordon po ostatnim występie miał kilka wątpliwości:

Nie wykorzystujemy naszych zawodników w odpowiedni sposób. Czy wystarczająco się poświęcamy? Czy mamy odpowiedni charakter żeby wygrywać?

Na przestrzeni całego sezonu Chris Paul i Mike D’Antoni mieli spierać się o styl gry. Szybka ofensywa oparta na tej z czasów Phoenix Suns pomogła D’Antoniemu wnieść Rockets na wyższy poziom i zrobić z Hardena supergwiazdę. W najważniejszych momentach sezonu – zawodziła. Kiedy CP3 dołączał do ekipy z Houston pisaliśmy, że ma tam wszystko, czego potrzebował przez całą karierę, by osiągnąć sukces. Myliliśmy się.

Wyciąganie wniosków z przeszłości będzie dla tej drużyny kluczowe, bowiem jeśli Rockets nie chcą zmienić trzonu swojej drużyny – będą musieli znacznie ograniczyć wydatki na wzmocnienia. Przez następne trzy lata  ponad 70% wypłat całego zespołu przeznaczone będzie na kontrakty Paula i Hardena.

pogrążą

Dodajcie do tego nowy kontrakt Clinta Capeli, który rok temu zgodził się na 90 milionów za 5 lat gry (co i tak możemy traktować jako zniżkę) i Darel Morey, laureat nagrody dla najlepszego menedżera 2018 roku, ma twardy orzech do zgryzienia.

Dla porównania – 70% z cap space całej drużyny Golden State Warriors w tym sezonie przypadło nie na dwóch, a na czterech zawodników: Curry’ego, Duranta, Greena i Thompsona. Za rok, kiedy płace pójdą mocno w górę, ten procent pójdzie w górę, ale Dubs, patrząc na skalę talentu jaką dysponują, nadal są w dużo bardziej komfortowej pozycji. Jeśli Rockets w pełni sił, rozgrywający świetną drugą połowę sezonu, z Hardenem grającym jeszcze lepiej niż w swoim MVP Year, nie potrafili przeciwstawić się ekipie Steve’a Kerra bez Kevina Duranta, szanse, że dogonią ich w kolejnych latach są bardzo niskie.

Co więc musi zmienić się w Houston? Czy Chris Paul jest wart 160 milionów, jakie Rockets zapłacą mu za 4 kolejne lata gry?

Czytaj także: Kemba?! Klay reaguje na absencję w All-NBA Team!