Podczas gdy cały koszykarski świat mówił o nowym klubie LeBrona Jamesa i rosnących szansach na tytuł w LA, Golden State Warriors po cichu wykonali być może najważniejszy ruch transferowy tego lata. DeMarcus Cousins powracający po kontuzji Achillesa zgodził się na kontrakt w ramach wyjątku mid-level. Jak się okazuje, nie tylko Warriors mieli okazję podpisać go na tych warunkach.

 

Po tym, jak oddali Juliusa Randle do New Orleans Pelicans, pozyskując w zamian Rajona Rondo, Los Angeles Lakers mogli dołączyć do składu DMC na niemal identycznych warunkach, na jakie zgodził się w Oakland. Było to jeszcze przed decyzją LeBrona Jamesa – to właśnie Lakers i Pelicans byli faworytami do podpisania Cousinsa w momencie, w którym okienko transferowe dopiero się rozpoczynało.

Wyprzedaż w Nike! Z kodem 20EXTRA dodatkowe 20% rabatu do rzeczy na wyprzedaży!

W Los Angeles zrezygnowali jednak z tego pomysłu i pozostawili Dubs otwartą drogę do podpisania jednego z najlepszych wysokich w lidze. Kiedy był zdrowy, notował dla Pelicans średnio 25 punktów i niemal 13 zbiórek na mecz. Kontuzja ścięgna Achillesa brutalnie przerwała świetny sezon w Pelicans i pozostaje dużym zmartwieniem zarówno dla potencjalnych pracodawców Cousinsa, jak i jego samego. Dlatego też obniżenie zarobków i przejście do Oakland może okazać się idealnym rozwiązaniem dla obu stron.

Nie wińcie Warriors, wińcie 29 pozostałych organizacji.

Grzegorz Kordylas
fot. Twitter/BR
Czytaj także: Howard za Gortata w Waszyngtonie!