Wiemy już, że Lakersom nie zadziałał przełącznik trybu playoffs. Ale porażka przeciwko najgorszej drużynie w lidze oraz bilans 3-7 w ostatnich dziesięciu meczach sugeruje, że Jeziorowcom bliżej do trybu „tankowania”, niż do walki o udział w playoffs. Niestety to co dzieje się ostatnio w zespole ze słonecznej Kalifornii to dramat.

 

 

Właściwie gdyby spojrzeć na statystyki Lakers, w przegranym 109:118 meczu przeciwko Phoenix, to nie ma się do czego przyczepić. Mięli mało strat, podobną ilość zbiórek, asyst i nawet nie najgorszą skuteczność. To czego nie widać w statystykach to zaangażowanie i wzajemna pomoc. W ostatnich meczach wyglądają jak przypadkowa piątka ludzi, którą los zebrał w jednym miejscu i o jednym czasie. No może poza Ingramem, który ostatnio gra najlepszą koszykówkę w swojej karierze. Zanotował 25 punktów oraz 7 zbiórek grając na bardzo dobrej skuteczności.

Pomysł gry niską piątką, z Kouzmą na środku kompletnie nie wypalił przeciwko Suns. Deandre Ayton zdominował środek pola na obu końcach parkietu, notując 26 punktów, 10 zbiórek i 3 asysty. Lider Phoenix Suns Devin Booker, mimo tragicznej skuteczności w rzutach za trzy (0 na 5), ostatecznie zanotował 25 punktów, 4 zbiórki oraz 4 asysty. Josh Jackson dodał 16 punktów, Oubre Jr 14, a Mickal Bridges 12.

Właściwie od połowy drugiej kwarty Lakers musieli gonić wynik. Za każdym razem, kiedy zbliżali się do remisu, głupia strata, nieprzygotowany rzut powodowały, że zespół z Arizony odjeżdżał na więcej punktów.Na 10 minut przed końcem meczu przegrywali nawet 19 punktami. Trochę energii w poczynania Lakers wniósł JaVale McGee. Przesunięty do rezerwy center zanotował 21 punktów i 9 zbiórek.

Lebron tradycyjnie spacerując po parkiecie zaliczył imponujące statystyki (27/9/16) ale jego zaangażowanie lepiej odda pewna akcja z trzeciej kwarty:

Gracze Lakers zagrali bez energii. Brakowało pomocy w obronie, brakowało ducha walki, który każe rzucać się na parkiet po każdą piłkę i w końcu brakowało również radości w ich grze. Lakers są niczym żywe trupy, którym kazano grać w kosza. Nie czują ani frajdy z gry, ani powagi sytuacji w której się znajdują. Do ósmego, ostatniego miejsca premiującego grą w playoffs mają 4,5 meczu straty.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Nauczony doświadczeniem ostatnich kilku lat wiem, że zespołu w którym gra King James nie można skreślać, ale naprawdę zaczyna mi brakować racjonalnych przesłanek, które pozwoliłyby wierzyć, że Lakers mogą dokonać zwrotu. Coach Walton czasami wygląda bezradnie i nie potrafi zareagować na to co dzieje się na parkiecie. Lebron nie gra obrony, „weterani” na rocznym wypożyczeniu właściwie nie istnieją. Co zabawne w ostatnich meczach solidnie grają tylko Kouzma i Ingram, główne składniki niedoszłej wymiany między LA a New Orleans. Mimo, że mają wszelkie powody by nie ufać swojej organizacji są profesjonalistami i grają naprawdę z dużym zaangażowaniem.

 

 

fot. Getty Images
Tomasz Kubień