Inna drużyna, inny trener, ta sama historia. LeBron James lada moment znów może być nazywany ,,trenerem” Lakers i to nie bez powodu – skauci przyglądający się spotkaniom ekipy z LA zauważyli, że James, mając piłkę w rękach, rzadko kiedy zwraca uwagę na podpowiedzi trenera.

 

Los Angeles Lakers wygrali 7 z 10 ostatnich spotkań. To spora różnica po średnim początku w ich wykonaniu – nawet dwie porażki z rzędu nie są dużą rysą na wizerunku zespołu i postawie LeBrona Jamesa, który, po kontuzji Rajona Rondo bierze na siebie dużo więcej odpowiedzialności, niż wcześniej.

Co do tego, kto będzie liderem tej drużyny, nie było ani krzty wątpliwości. Na początku sezonu mogliśmy odnieść wrażenie, że James daje się wykazać młodszym kolegom, często oddając im piłkę w momentach, w których zwykł przejmować kontrolę nad meczem. Ten stan rzeczy zmienił się jednak po kontuzji Rajona Rondo – od tamtego czasu LeBron ma piłkę w rękach średnio minutę na mecz więcej, często zastępując Lonzo Balla w roli rozgrywającego.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Lakers wygrywają, James robi swoje, czy jest coś, do czego można się przyczepić? Oczywiście – do trenera. Brian Windhorst z ESPN w tekście LeBron przejmuje kontrolę nad Lakers pisze:

Skauci zauważyli także, że kiedy James gra jako rozgrywający, rzadko kiedy patrzy w kierunku ławki, by otrzymać wskazówki od Luke’a Waltona. Nawet kiedy to robi, ignoruje je i wykonuje zagrywkę, którą sam preferuje. Walton pomógł mu się dopasować do zespołu, a teraz, kiedy James prowadzi show, po prostu daje mu robić swoje. Nie powinno być to postrzegane jako problem – to po prostu LeBron gra jak LeBron.

Po tylu latach kariery Jamesa taka sytuacja wydaje się być nieunikniona – gwiazdor Lakers często po prostu wie lepiej, co należy zrobić, a oglądając go na przestrzeni tych kilkunastu sezonów wypada przyznać, że rzadko się myli. Rzecz jasna nie ma opcji, by taka sytuacja nie odbiła się na trenerze – zapytajcie Mike’a Browna, czy Tyronna Lue.

Czy Walton będzie kolejnym, którego kibice zaczną nazywać asystentem LeBrona? To, jak zwykle, zależeć będzie od wyników.

fot. Mark J. Terrill/Associated Press
Czytaj także: Kyle Korver zmienia klub!