Giannis cały czas próbuje przekonać do siebie tych, którzy mają wątpliwości w sprawie wyróżnienia dla najbardziej wartościowego zawodnika sezonu regularnego. Lider Milwaukee Bucks poprowadził swój zespół do wygranej w Filadelfii.

 

Zwycięstwo z Philadelphią 76ers pozwoliło Milwaukee Bucks przypieczętować pierwsze miejsce w tabeli wschodniej konferencji, a to oznacza, że ewentualnie do samego finału (także wielkiego) będą grali z przewagę własnego parkietu. Giannis Antetokounmpo miał poprzedniej nocy szansę przetestować swoją kostkę na tle Joela Embiida. Po meczu gracz z Miasta Braterskiej Miłości przyznał, że Giannis jest naprawdę dobrym graczem, NAPRAWDĘ. Ale jeszcze na 8 minut przed końcem czwartej kwarty gospodarze prowadzili 102:95. W tym momencie Antetokounmpo zwiększył intensywność gry w obronie i w ataku, co przechyliło szalę na stronę gości z Wisconsin.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Na 1:24 przed końcem lay-up George’a Hilla doprowadził do remisu 119:119. Dwa dobre posiadania w obronie, w tym blok Antetokounmpo na Embiidzie pozwoliły wyprowadzić Bucks dwie akcje zakończone lay-upami, co zapewniło gościom prowadzenie, jakiego już nie oddali wygrywając ostatecznie 128:122. Giannis spędził na parkiecie 35 minut, w trakcie których zanotował na swoje konto 45 punktów (13/22 FG, 2/7 3PT, 16/21 FT), 13 zbiórek, 6 asyst i 5 bloków. Absolutnie kompleksowa usługa od jednego z najwszechstronniejszych graczy w lidze. Niewykluczone, że obie ekipy spotkają się już w play-offach, co powinno zaostrzyć bezpośrednią rywalizację Giannisa z Joelem.

Zobacz także: Odpal kamerę, gdy widzisz Doncicia
fot. Stacy Revere
Michał Kajzerek
@mkajzerek