Właśnie takich meczów w play-offach wolelibyśmy unikać. Milwaukee Bucks przenieśli czwartą kwartę starcia numer jeden do starcia numer dwa i od pierwszej do ostatniej minuty dominowali nad Toronto Raptors w sposób niezaprzeczalny.

 

Giannis Antetokounmpo otworzył mecz potężnym dunkiem, w kolejnym posiadaniu zablokował Marca Gasola, a chwilę później znów wisiał na obręczy. W zasadzie w tym momencie drugie spotkanie w finale wschodniej konferencji dobiegło końca. Na żadnym etapie rywalizacji Milwaukee Bucks nie musieli rywala gonić. Toronto Raptors byli jak dzieci we mgle, nie mając żadnej kontroli nad tym, co dzieje się na parkiecie. Tymczasem gracze Mike’a Budneholzera są już dwa zwycięstwa od awansu do wielkiego finału. Seria przenosi się do Toronto i ekipa Nicka Nurse’a potrzebuje naprawdę mocnej odpowiedzi, by tutaj jeszcze zaistnieć.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Mecz skończył się blow-outem 125:103, a Giannis Antetokounmpo zanotował na swoje konto 30 punktów (10/20 FG, 1/4 3PT, 9/12 FT), 17 zbiórek, 5 asyst, przechwyt i 2 bloki. Kawhi Leonard ponownie został przez swoich kolegów osamotniony trafiając 31 oczek (10/18 FG, 10/10 FT), 8 zbiórek i 2 asysty. 1/9 z gry Marca Gasola, 4/13 z gry Kyle’a Lowry’ego. Goście nie mieli w tym meczu nic, czym mogliby rywala zaskoczyć. I patrząc na przebieg tej rywalizacji, naprawdę trudno przypuszczać, by Raptors mieli w niej coś do powiedzenia. W Toronto dostaną ogromne wsparcie kibiców, ale to może nie wystarczyć.

Zobacz także: Iguodala faulował?
fot. Jeff Hanisch
Michał Kajzerek
@mkajzerek