Poprzedniej nocy w najlepszej lidze świata tylko trzy mecze i żaden szczególnie porywający. Niespodzianką było jednak zwycięstwo Cleveland Cavaliers. Zespół zanotował swoją drugą wygraną w sezonie pokonując u siebie Charlotte Hornets.

 

Mecz bez absolutnie większej historii, ale wygrana Cavs to na pewno fakt, który warto odnotować. Ciekawie zapowiadało się starcie Houston Rockets z Denver Nuggets. Zacięta rywalizacja skończyła się na kilka minut przed końcem, a Rox potwierdzili, że na wyjazdach radzą sobie wyjątkowo dobrze. Z sześciu zwycięstw w sezonie, pięć zanotowali poza własną halą. Tymczasem w Ohio… miejscowi Cavs gościli Charlotte Hornets, którzy przystępowali do tego pojedynku w roli faworyta. Chyba jednak zlekceważyli przeciwnika, bo w konsekwencji rozegrali naprawdę słabe spotkanie przegrywając z Cavaliers 89:113!

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Kto by się spodziewał takiego blow-outu. Koszmarne 2/16 z gry Kemby Walkera i zaledwie 37% z gry w całym spotkaniu. Jedynym graczem, który starał się naprawić sytuację był Jeremy Lamb rzucając 22 oczka (8/16 FG), 6 zbiórek, 2 asysty, 3 przechwyty. Z kolei gospodarze skończyli mecz z 53% z gry i 13/24 z dystansu. Tristan Thompson do 11 punktów (5/6 FG) dołożył 21 zbiórek i 5 asyst. Z ławki 24 oczka (9/15 FG, 5/5 FT) zapewnił od siebie Jordan Clarkson. Cavs skrzętnie wykorzystali fakt, że Hornets przyjechali do Cleveland pozbawieni jakiejkolwiek ochotę na rywalizację. Czy to zwycięstwo pozwoli ekipę Larry’ego Drew rozruszać? Zobaczymy.

Zobacz także: Fultz nadal rzuca po swojemu
fot. Ken Blaze-USA TODAY Sports
Michał Kajzerek
@mkajzerek