To był mecz, w którym gospodarze grali koszykówkę, do której nas przyzwyczaili, a Boston Celtics nie mieli pomysłu, jak ich w tym powtarzającym się cyklu zatrzymać. Tym samym C’s zanotowali pierwszą porażkę w tegorocznych play-offach.

 

Mike Budenholzer odrobił pracę domową, a w grze jego zawodników było wystarczająco dużo determinacji i siły woli, by nie dać się zaskoczyć Boston Celtics po raz drugi. Milwaukee Bucks trafili rekordowe dla Bucks w play-offach dwadzieścia trójek. Od początku spotkanie toczyło się pod dyktando miejscowych. Rywalowi zwyczajnie zabrakło pomysłu. Dla Giannisa Antetokounmpo i jego kolegów to kluczowe zwycięstwo, które pozwoliło zetrzeć zły obraz drużyny i serii, jaki powstał po spotkaniu otwierającym półfinał. Z dobrej strony zaprezentowali się przede wszystkim Khris Middleton i Eric Bledsoe.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Z drugiej strony bardzo słabo wypadł Kyrie Irving trafiając 4/18 FG. Zdecydowanie najsłabsze spotkanie rozgrywającego w tych play-offach. Trener Brad Stevens bardzo zwięźle skomentował grę swojej drużyny na pomeczowej konferencji przyznając, że po obu stronach parkietu byli po prostu gorsi. Bucks skończyli mecz blow-outem 123:102. Kluczowa była trzecia kwarta, którą gospodarze wygrali 39:18. Antetokounmpo zdobył podczas tych 12 minut 15 punktów, a w całym meczu zatrzymał się na 29 oczkach (7/16 FG, 2/4 3PT, 13/18 FT), 10 zbiórkach, 4 asystach i 2 przechwytach. Kolejne 28 punktów (10/18 FG, 7/10 3PT) zapewnił od siebie Middleton. Defensywa miejscowych zatrzymała C’s na 39% z gry. Kolejne dwa mecze w TD Garden.

Zobacz także: „Liga faworyzuje Warriors”
fot. Matt Marton-USA TODAY Sports
Michał Kajzerek
@mkajzerek