Fajnie, że mieliśmy okazję zobaczyć szczyt możliwości Andrew Wigginsa. Gdyby gwiazda rotacji Minnesoty Timberwolves dostarczała takie linijki częściej, zespół byłby teraz w zupełnie innym miejscu. Niestety, to pewnie tylko przebłysk.

 

Skąd te wątpliwości i brak wiary? Kanadyjczyk najwyraźniej ma w swojej koszykarskiej naturze to, że niezwykle trudno złapać mu regularność. Jednak patrząc wyłącznie na poprzednią noc – był absolutnie fenomenalny i poprowadził swoją drużynę i swojego nowego trenera do pierwszego zwycięstwa po zmianach. Bardzo dobrze ogląda się tak grającego Wigginsa, bo w jego grze jest wiele gracji. To przede wszystkim niesamowity atleta, dlatego dostarcza dużo rozrywki. Oklahoma City Thunder przegrała drugi mecz z rzędu na własnym parkiecie. W ostatnich sekundach Russell Westbrook spudłował dwie trójki, a Paul George nie trafił na dogrywkę.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Mecz był znakomity sam w sobie. Przez całe 48 minut drużyny wymieniały się ciosami. Było to pierwsze spotkanie Ryana Saundersa w roli – tymczasowego – pierwszego szkoleniowca T-Wolves. Jeżeli dostarczy jeszcze kilka takich emocjonalnych spotkań, zarząd Wolves może zastanowić się nad pozostawieniem go na dobre. Wracając do Wigginsa, skończył mecz z linijką 40 punktów (11/24 FG, 2/4 3PT, 16/18 FT), 10 zbiórek, 4 asysty, bloku i przechwytu. W trzeciej kwarcie wyeliminował Nerlensa Noela po nieumyślnym uderzeniu go łokciem w głowę. Noel bronił kosza i otrzymał uderzenie, które odcięło mu prąd. Zawodnik został zabrany z parkietu na noszach. Mamy nadzieję, że z Noelem wszystko w porządku. Sytuacja wyglądała jednak bardzo nieprzyjemnie.

Zobacz także: D-Rose przeprasza
fot. Ronald Cortes
Michał Kajzerek
@mkajzerek