Boston Celtics przegrali kolejny mecz z rywalem, który skutecznie przetestował ich gotowość na play-offy. Jeśli tak ma wyglądać dyspozycja graczy Brada Stevensa w najważniejszej fazie sezonu, to rywalizacja może się dla C’s szybko skończyć.

 

To czwarta porażka z rzędu Boston Celtics. Warto mimo wszystko podkreślić, że zespół grał bez kilku postaci, które zazwyczaj robią różnicę w defensywie. San Antonio Spurs z kolei wygrali dziesięć z ostatnich dwunastu meczów, co nie zmienia faktu, że są na 8. miejscu, cały czas mając w zasięgu przewagę parkietu. Stawka na zachodzie jest mocno zbita, a to zapowiada wyjątkowo interesującą końcówkę tegorocznej rywalizacji. Poprzedniej nocy podopieczni Gregga Popovicha dali solidną lekcję zawodnikom Brada Stevensa. W pierwszej kwarcie kontuzji ręki doznał Kyrie Irving, który skończył mecz z 5/17 z gry.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Po meczu gracze C’s zrobili spotkanie wyłącznie dla zawodników. Dopiero po 30 minutach otworzyli drzwi dla dziennikarzy. W San Antonio na atmosferę nie mogą narzekać LaMarcus Aldridge rozegrał drugi najlepszy mecz sezonu, a jego zespół rozbił rywala 115:96. Silny skrzydłowy skończył mając na swoim koncie 48 punktów (20/31 FG, 7/8 FT), 13 zbiórek i 6 asyst. W czwartej kwarcie goście prowadzili już 25 punktami. Chcieli się podnieść po porażce z Houston Rockets, w której pozwolili Jamesowi Hardenowi na 61 punktów. Tymczasem C’s przez serię porażek stracili przewagę parkietu w pierwszej rundzie. Mają jeszcze wystarczająco czasu, by to zmienić.

Zobacz także: Buzzer-beater nie z tej ziemi
fot. Soobum Im
Michał Kajzerek
@mkajzerek