Lider Denver Nuggets rozegrał fantastyczny mecz, jeden z najlepszych indywidualnych występów w play-offach. To jednak nie wystarczyło na jakość, którą zapewnili San Antonio Spurs trzej weterani. Czeka nas pasjonujący mecz numer siedem w Kolorado.

 

Podopieczni Gregga Popovicha przystępowali do tej rywalizacji z nożem na gardle. Potwierdziło się jednak to, o czym mówiliśmy jeszcze przed rozpoczęciem serii. San Antonio Spurs mimo dopiero siódmej pozycji w tabeli zachodu, przedstawili Denver Nuggets astronomiczne wyzwanie. Zespół miał dobrą końcówkę sezonu regularnego i wyglądał na gotowego do rywalizacji z czołówką. Poprzedniej nocy doświadczenie w szeregach Spurs odegrało kluczową rolę. Pierwsze trzy kwarty były bardzo interesującą wymianą ciosów. Gospodarze chcieli uciec, ale ambitni Nuggets, co chwilę zamykali stratę i zmuszali rywala do budowania od początku. Joker w trakcie 38 minut gry zanotował na swoje konto 43 punkty (19/30 FG, 2/6 3PT), 12 zbiórek, 9 asyst, 2 przechwyty i blok. 

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Przed rozpoczęciem czwartej kwarty podopieczni Popovicha prowadzili 90:85. DeRozan przyznał po wszystkim, że musieli odpowiedzieć na agresywność w grze Nuggets, a tej w czwartej kwarcie miało być najwięcej. Okazało się jednak, że tej nocy rywalowi brakuje kluczowego elementu, mianowicie skuteczności za trzy. 6/24 z dystansu Bryłek skutecznie ograniczyło ich efektywność w odrabianiu strat, w konsekwencji przegrali czwartą kwartę 18:30, a cały mecz 103:120. Spurs zagrali na 57% skuteczności z gry. Aldridge zanotował na swoje konto 26 oczek (10/18 FG, 5/6 FT), 10 zbiórek, 5 asyst i blok, natomiast DeRozan dołożył 25 punktów (12/16 FG), 7 zbiórek i 7 asyst. Warto pochwalić także Rudy’ego Gaya, który dostarczył kluczową energię z ławki rezerwowych kończąc z dorobkiem 19 oczek (7/11 FG, 3/3 3PT). Mecz numer siedem z powrotem w Denver.

Zobacz także: Co Thunder zrobią z Russellem?
fot. Isaiah J. Downing-USA TODAY Sports
Michał Kajzerek
@mkajzerek