Po dwóch meczach w Portland, Denver Nuggets wrócili do siebie i bardzo szybko ustalili warunki gry. W efekcie Bryłki całkowicie rozbiły Trail Blazers i wychodzą w serii na prowadzenie 3-2. Ekipa Damiana Lillarda do Oregonu wraca z nożem na gardle.

 

Po dobrej pierwszej kwarcie, którą podopieczni Terry’ego Stottsa wygrali 31:25, przyszył dwie kwarty, które rozwiązały kwestię zwycięzcy. W drugiej odsłonie Nuggets odpowiedzieli 34 oczkami, a po powrocie z szatni dobili rywala dokładając dodatkowe 10 punktów do swojej przewagi. Goście nie mieli żadnej odpowiedzi. Po pierwszych dwunastu minutach walki po prostu skończyły im się na ten mecz pomysły. Nuggets natomiast potwierdzili siłę swojego potencjału. Dla obu drużyn to niezwykle wyczerpująca seria i w starciu numer pięć wyszło to na zawodnikach z Portland. 22 oczka z 21 rzutów Damiana Lillarda i w zasadzie tyle, bo C.J. McCollum i jego 5/16 z gry do rywalizacji się nie zameldowało.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Nuggets wygrali ostatecznie 124:98, co pokazuje, jak bardzo jednostronne było to widowisko. W obu meczach poprzedniej nocy mało było magii play-offów. Raczej przypominały egzekucję na drużynach, którym powoli zaczyna brakować sił i odpowiedzi na grę przeciwnika. Absolutnie zjawiskowy był rzecz jasna Nikola Jokić. Udowodnił, że 65 minut z meczu numer trzy serii nie stanowiło dla niego wyzwania, z którym ciało Jokicia nie byłoby w stanie sobie poradzić. Na parkiecie nadal wygląda bardzo zdrowo, co potwierdził linijką 25 punktów (10/18 FG), 19 zbiórek i 6 asyst. Bryłki jadą do Portland, by zamknąć rywalizację i poczekać na rywala w finale zachodu.

Zobacz także: Rozwiązanie, na które wszyscy czekają?
fot. Tom Szczerbowski-USA TODAY Sports
Michał Kajzerek
@mkajzerek