Przyjechał do LA, to musiał zrobić koszykarskie show. Zadania mu Los Angeles Clippers nie utrudnili, ponieważ odsunęli od gry Kawhiego Leonarda, co wkurzyło kilka osób. Gannis Antetokounmpo w takich sytuacjach jest bezlitosny.

Los Angeles Clippers przed meczem ogłosili, że Kawhi Leonard nie jest wystarczająco zdrowy, by grać w meczach back-to-back. Z tego powodu zespół postanowił odsunąć swoją największą gwiazdę od rywalizacji z Milwaukee Bucks. ESPN wkurzyło się okrutnie, bo właśnie ten mecz pokazywali na ogólnokrajowym kanale. Zasłonić lukę chciał Giannis Antetokounmpo, składając w całość naprawdę solidny występ, który poprowadził gości z Wisconsin do zwycięstwa 129:124. To czwarta wygrana z rzędu podopiecznych Mike’a Budenholzera. Kluczowa w budowaniu przewagi okazała się druga kwarta, którą Bucks wygrali 42:29.

Solidna dotąd obrona Clippers, nie miała żadnej odpowiedzi na fantastycznie grającego Antetokounmpo. Grek skończył mecz notując 38 punktów (10/21 FG, 4/7 3PT, 14/18 FT), 16 zbiórek, 9 asyst, 2 przechwyty i 2 bloki. Jest pierwszym graczem w historii NBA, który w przekroju pierwszych czterech meczów sezonu notuje na swoje konto 200 punktów, 100 zbiórek oraz 50 asyst. W ostatnim czasie miał też ogromne problemy ze skutecznością z linii wolnych, więc 14/18 przeciwko Clippers sugeruje, że Giannis zmierza w odpowiednim kierunku. Clippers kilka razy zbliżali się do rywala na 4 oczka, ale Bucks szybko odpowiadali, dobrze zabezpieczając przewagę. Warto podkreślić występ Montrezla Harrella, któy w swoim debiucie w pierwszej piątce zanotował 34 punkty i 13 zbiórek.

Zobacz także: Hayward jak Chamberlain
fot. Stacy Revere
Michał Kajzerek
@mkajzerek